Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Kazimierz Ujazdowski  2 listopada 2014

Wspomnienie o Bognie Olszewskiej (1988-2014)

Kazimierz Ujazdowski  2 listopada 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Wspomnienie o Bognie Olszewskiej (1988-2014) zasoby własne

Kilka miesięcy temu, w dniu 11 czerwca, w wieku 26 lat, odeszła moja ukochana koleżanka, Bogna Olszewska. Jej nagła śmierć w tak młodym wieku pozbawia nas wszystkich prawdziwej działaczki społecznej, mogącej być wzorem nie tylko dla tych, którzy podzielali jej przekonania.

Dzieliło nas bardzo wiele i równie wiele łączyło. W czasach, w których najczęstszym poglądem jest brak poglądów, jej przekonania były zdecydowane i jednoznaczne. Nieraz trudno było mi się z nimi zgadzać, ale jednocześnie nie sposób było nie szanować Bogny za sposób, w jaki je wyznawała. Była feministką i anarchistką, walczyła o prawa kobiet i ideały równościowe. Była prawdziwą aktywistką, zaangażowaną całym sercem w to, co robi. Głęboko wierzyła w słuszność swoich działań, zawsze gotowa była jej bronić w rzeczowej dyskusji.

Postawa i oddanie Bogny mogły być imponujące dla każdego, komu sprawy publiczne nie są obojętne. Jej motywacja była krystalicznie czysta, wyrastała z głębokiej niezgody na to, jak wygląda świat, w którym żyjemy, jak wygląda Polska. Prawdziwie zależało jej na losach tych, o których się upominała. Swoje wyksztalcenie, erudycję, inteligencję traktowała raczej jako źródło obowiązku wobec sprawy, niż przywilej, będący powodem do poczucia wyższości. Takie poczucie było jej zupełnie obce. Głęboko szanowała drugiego człowieka i jego wartości, nawet jeśli się z nimi nie zgadzała, czy budziły jej gorący sprzeciw. Była buntowniczką – najbardziej uśmiechniętą buntowniczką, jaką poznałem.

W jej postawie nie było nierzadkiej wśród osób zaangażowanych politycznie, szczególnie w ruchy radykalne, pogardy dla strony przeciwnej. Był gorący sprzeciw, czasem wyrażany w formach kontrowersyjnych, było pragnienie zwycięstwa, ale nigdy nie było w niej braku szacunku dla drugiego człowieka. Miała poczucie misji, w której realizację była zaangażowana całą sobą.

Była wrażliwa, głęboko oddana i gotowa do poświęceń. Dla ideałów, dla otoczenia, dla bliskich. Nigdy nie stawiała siebie przed innymi, a jej dążenia nakierowane były na realizację idei, nie zaś na własny interes. Nigdy nie pogardzała. Miała poczucie własnej wartości, które chroniło ją przed pychą, uczyło skromności i pozwalało dokonywać świadomych wyborów.

Potrafiła rozumieć potrzeby innych i ich wartości. Była szczera i takiej szczerości szukała wśród innych. Męczyła ją nieautentyczność, fasadowe znajomości i puste rozmowy. Starała się nasycać życie tylko tym, co ważne. Troszczyła się o swoich bliskich i cieszyła z ich sukcesów. Była wspaniałą powierniczką myśli i rozterek.

Wierzę mocno, że życie Bogny, tak pełne i intensywne i tak dotkliwie za krótkie, może być wzorem i inspiracją dla wszystkich, zaangażowanych w działalność społeczną. Każdy zaś, kto poznał Bognę, na trwale pozostawi w swojej pamięci jej obraz – pięknej, roześmianej, zabieganej, chwytającej każdy dzień i każdą chwilę.