Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartłomiej Orzeł  13 lipca 2014

Orzeł: Też życzę Niemcom porażki

Bartłomiej Orzeł  13 lipca 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Orzeł: Też życzę Niemcom porażki flickr.com

Przeczytałem tekst Kamila Sikory, w którym atakuje on dość mocno Krzysztofa Stanowskiego za jego felieton i poglądy na historię. Zaskakujące to tym bardziej, że jest on kibicem i blogerem piłkarskim, a zdaje się nie rozumieć specyfiki sportu.

Jednym z problemów jest to, iż autor dość mocno w swoim tekście kluczy i trochę się gubi, wykluczając wzajemnie swoje argumenty – chociażby: „Łączenie sportu z historią jest fantastyczną rzeczą”, a chwilę później: „W sporcie priorytetem powinien być sport i nic innego”. Ale pomijam już te drobne nieścisłości natury czysto logicznej.

Najbardziej z wszystkiego dziwi mnie zarzut jakoby znany dziennikarz sportowy „nie rozumiał lub nie chciał rozumieć historii”, a także „rozgrzebywał stare rany”. Nie zauważa jednak, że sam stał się przez to właśnie tym małym Krzysiem, który uważa, że „II wojna światowa była dawno, dawno temu, mniej więcej w czasach króla Popiela, którego zjadły myszy”,  i nie należy do tego wracać – w Gestapo strzelał Muller, teraz na Mundialu też strzela Muller, no ale to zupełnie inny człowiek jest, przecież nawet imię ma inne!

Osobiście Stanowskiego popieram z jednego prostego względu, który uświadomiłem sobie całkiem niedawno. II wojna światowa skończyła się wczoraj, zaś iskry z jej ognia, a także Grunwaldu i rozbiorów tlą się do dzisiaj. Nie na froncie i na karabiny, ale na słowa oraz czyny. Bo kto nazwał naszego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego „Kartoflem”? U kogo historię przekłamują do tego stopnia, że mówi się o „polskich obozach koncentracyjnych”? A kto położył nam gazociąg pod dnem Bałtyku?

Podpowiem – nie był to Thomas Muller, ale ktoś kto na jego bramki reaguje spazmami radości.

Więc drogi Kamilu, jak ja mam się utożsamiać z kimś takim?

Pomijam już fakt, że z Niemcami mamy na pieńku od zawsze, więc teraz w XXI-wiecznym, cywilizowanym świecie bitwy po prostu przeniosły się na inne dziedziny życia, które zostały w twoim tekście przytoczone – gospodarkę, kulturę i właśnie sport. Szkoda, że tego nie zauważasz.Jeśli my powiemy w tej chwili „pasujemy, II wojna światowa była 75 lat temu, a dziś spoko, chapajmy ich kulturę”, to zostaniemy bardzo szybko przez Berlin i Moskwę stłamszeni. Do tego się odnosi cytat Jana Pawła II, który przytoczyłeś – „Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości”.

Jeśli w jakikolwiek sposób odpuścimy swój rozwój i zapomnimy o historycznych mocarstwowych ambicjach naszych konkurentów, nie będziemy mieć przed sobą żadnej przyszłości.

Drogi Kamilu, Muller nie bombardował Warszawy z jednego prostego względu – bo nie było go wtedy na świecie, jego rodziców też pewnie nie. Putin przecież też nie strzelał do Polaków w 1943, a Tupolewa do dziś nam nie wydał – pewnie martwi się, że nie poradzimy sobie ze śledztwem. Tylko Bogu dziękować, za tak troskliwych sąsiadów.