Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Brzyski  11 lipca 2014

Brzyski: Biografia zapomnianych

Bartosz Brzyski  11 lipca 2014
przeczytanie zajmie 6 min
Brzyski: Biografia zapomnianych solidarni.waw.pl

Trudno znaleźć najnowszą książkę Igora Janke na listach bestsellerów, a szkoda. Jest jak wyrzut sumienia skierowany do władz wolnej Polski, pytający, czy beneficjentami naszej wolności są odpowiedni ludzie. I mimo że to nie temat niemal czterystustronicowej, zbiorowej biografii ludzi Solidarności Walczącej, jednak z pewnością puentuje celnie polską rzeczywistość, dając do zrozumienia, że III RP nie została zbudowana w poczuciu sprawiedliwości.

Analiza historycznych wydarzeń punktu widzenia działacza SW wydaje się rzeczą naturalną, chociaż wbrew pozorom nienajważniejszą. Najbardziej nurtujące pytanie, które pojawia się w książce, to refleksja nad wartościami i postawami przybieranymi przez ludzi tamtego okresu.

W przeważającej części byli to młodzi ludzie, którzy oddawali swój czas, siły, środki, a często zdrowie dla idei. Wszystkim przyświecała idea wolnej i demokratycznej Polski.

Następuje więc naturalny moment autorefleksji. w którym czytelnik stawia się w tamtych realiach i sytuacjach. Czy zdobyłbyś się na odwagę, aby poświęcić młodość na dobrowolną pracę dla wizji kraju? W jakim stopniu sprostałbyś oczekiwaniom wobec siebie? Po co jednak uprawiać umysłową ekwilibrystykę, skoro pytanie to można postawić w czasie teraźniejszym. Czy jako patriota, którym większość z nas się czuje, poświęcasz wystarczającą ilość czasu na działalność w stowarzyszeniach czy inicjatywach, mających wpływ na Polskę? Czy w ogóle wytworzyłeś własną wizję kraju, w którym chciałbyś mieszkać a następnie Twoje dzieci i wnuki?

Pytania te rodzą się z książkowej opowieści, bo właściwie tak należy określić zbiór historii, stanowiący zapis kilku lat podziemnej pracy tysięcy osób działających w Solidarności Walczącej. Autor wykonał mrówczą pracę przy zbieraniu materiałów i rozmowach z osobami działającymi w tej organizacji. Solidarność Walcząca była w owym czasie najskuteczniejszą grupą, działającą głównie na terenie Wrocławia, ale później, wraz z rozrostem, także w mniejszych miastach. W Twierdzy poznajemy losy działaczy, począwszy od kierownictwa zgromadzonego przy Konradzie Morawieckim, a skończywszy na ludziach kolportujących „bibułę” między miastami: młodych ludziach poświęcających nawet kontakty z rodzicami dla walki z ustrojem. Janke przytacza ich relacje, wprowadzając nas w realia lat 80-tych i bardzo plastycznie przedstawiając problemy, z jakimi przyszło mierzyć się działaczom organizacji.

Wyzwania, które przed nimi stały, są nieporównywalne z tymi, które stoją przed ich współczesnymi odpowiednikami – działaczami trzeciego sektora czy uczestnikami inicjatyw społecznych.

Najbardziej zwraca uwagę fakt, że studenci, potencjalna krajowa elita, nie są zainteresowani działalnością pozauczelnianą. Czy marnują starania poprzedniego pokolenia, nie mają pomysłu na zagospodarowanie darowanej wolności, a może nie są wystarczająco uświadomieni? Ta książka skutecznie niszczy poczucie samozadowolenia i wymusza postawienie prostego pytania o celowość naszych działań. Drukowanie wielotysięcznych egzemplarzy podziemnych tytułów, organizowanie demonstracji, przemyt sprzętów do podsłuchiwania SB, aranżowanie spotkań opozycjonistów, a nawet zagranicznych dyplomatów – to podstawowe zadania, jakie postawiła sobie SW. Długo było ukrywane, przygotowywała także linię produkcyjną dla broni maszynowej czy opowiadała za „sygnały” wysyłane do władzy – np. ładunek wybuchowy pod siedzibą Komitetu Miejskiego PZPR w Gdyni. Z zaskoczeniem czytamy może nie tyle o ryzyku, jakie podejmowali działacze, ale o złożoności struktury organizacji, zabezpieczeniach w postaci „śluz”, „skrytek” i „kontaktów”. Te środki z jednej strony wydłużały czas przekazania nawet prostych wiadomości i tym bardziej zaaranżowania spotkań działaczy – z drugiej strony gwarantując zabezpieczenie przed wpadką.

Kilkukrotnie podczas lektury odnotowywałem historie ludzi, które wydawały mi się najbardziej spektakularne czy warte zapamiętania, ale co rusz natrafiałem na kolejną, gdzie poziom ryzyka czy poświęcenia był ciężki do pojęcia. Głównie dlatego, że oprócz potrzeby, którą czuli bohaterowie, nie musieli poświęcać karier, skazywać się na wieloletnie ukrywanie, więzienia, pobicia. Jedno z najsilniejszych wrażeń wywiera historia 17-letniego Dariusza Bogdana, dla którego brutalne przesłuchania w SB zakończyły się pękniętą czaszką i nieodwracalnymi zmianami neurologicznymi. Podobne historie stanowią największą wartość książki i wywołują poczucie wstydu, bo dają do zrozumienia marność sposobu myślenia o obowiązkach obywatelskich. Najlepiej zobrazowała to Maria Peszek w słynnej piosence „Sorry polsko”, śpiewając:

płacę abonament / i za bilet płacę / chodzę na wybory / nie jeżdżę na gapę / tylko nie każ mi umierać / tylko nie każ nie każ mi / nie każ walczyć nie każ ginąć / nie chciej polsko mojej krwi / tylko nie każ mi wybierać / tylko nie każ, nie każ mi / nie każ walczyć / nie każ ginąć / nie chciej polsko mojej krwi.

Przy okazji może warto także spojrzeć na program nauczania wiedzy o społeczeństwie w szkołach średnich. Czy nie warto byłoby przenieść akcenty z nauki organów Unii Europejskiej na wychowanie obywatelskie?

Nie jestem obiektywny pisząc ten tekst, tak samo jak czytelnik Twierdzy nie odnajdzie tu bezstronnego opisu działań organizacji, jej kontaktów z Kościołem, władzą czy innymi działaczami Solidarności. Nie jest to studium Solidarności Walczącej, które ma opisać i ocenić, wyciągając klarowne wnioski. To książka napisana z perspektywy ludzi działających w SW, skupia się na tematach, dla nich ważnymi. Częsty brak krytyki ze strony autora łatwo jest jednak wybaczyć. Opowieść mówi w końcu o ludziach zapomnianych: przytaczane historie pierwszy raz zostały zgromadzone w jednym miejscu, a niektóre fakty dopiero niedawno ujrzały światło dzienne.

Poczynając od lekcji historii, a na debacie publicznej kończąc, polską transformację opisuje się zgodnie z narracją zwycięzców – porozumienia okrągłostołowego. Co za tym idzie, nie dopuszcza się do dyskusji poglądu, który przedstawiała Solidarność Walcząca, niegodząca się na pertraktacje z komunistami. Nie to jest jednak najgorsze, a fakt, że ci walczący pod przywództwem Kornela Morawieckiego o wolność całkowitą, nienegocjowalną, zostali całkowicie wyparci ze świadomości społecznej. Igor Janke odnotowuje, że w latach 1987–1989 sama opozycja dążyła do dyskredytacji tej organizacji, jednak można się pokusić o stwierdzenie, że konsekwencje jej działalności widoczne są do dziś. Solidarność Walcząca nie była radykalna w takim stopniu, w jakim się ją przedstawiało, przylgnęła do niej jednak łatka „ekstremistów” czy „oszołomów”, których, jak wiadomo, dla dobra sprawy należało odsunąć. Czy jednak organizacja, gdzie trzon stanowiła w dużej mierze inteligencja, w rzeczywistości mógł być formacją quasi-terrorystyczną?

Dla wszystkich tych, studiujących trzy kierunki i robiących sto tysięcy kursów znajdzie się też ważna lekcja życia.

Życiorysy osób działających w SW pokazują, że zdobyte doświadczenie i nabyte umiejętności, nie tylko w postaci wiedzy, ale także cech charakteru okazały się często cenniejsze niż kierunki, które kończyli i pozwoliły części z nich zajść wysoko w hierarchii społecznej. Bohaterowie Twierdzy to nie są wbrew pozorom osoby bezimienne, chociaż zarazem takie, których zapewne większość nas nie spodziewałaby się znaleźć w tej książce. Grzegorz Schetyna, Rafał Grupiński, Zbigniew Jagiełło, Mateusz Morawiecki, Maciej Frankiewicz, Rafał Dutkiewicz – ludzie czynni w polityce czy biznesie, którzy wspomagali Solidarność Walczącą, pomijając wszystkie osoby, działające w polityce w latach 90-tych lub do tej pory wykładające na prestiżowych uczelniach. I chociaż to pokolenie nie stało na czele organizacji, to warto podkreślić, jak wielu z niego dalej funkcjonuje w przestrzeni publicznej.

Do kogo adresowana jest książka? Do wszystkich: pamiętających tamten okres, młodzieży, która chce mieć obraz schyłku komunizmu mniej okrojony i uproszczony, a przede wszystkim dla szeroko pojętej inteligencji jako przypomnienie wartości, które powinny jej przyświecać – z troską o ojczyznę na czele. W ostatnich latach coraz głośniej podnosi się kwestię przywrócenia pamięci i uhonorowaniu wymazanych z kart historii Żołnierzy Wyklętych.

Może ta książka, chociaż dla niektórych niewygodna, spowoduje nie tylko debatę o epoce Solidarności i jej wielu obliczach, ale także sprawi, że zamkniemy pewną ciągłość historyczną – poczynając od powstańców poprzez Żołnierzy Wyklętych, aż po niezłomnych opozycjonistów, zarówno z Solidarności Walczącej, jak i tych niezrzeszonych, a przez to zapomnianych.

Twierdzy zawarta jest także ważna wskazówka, dotycząca konkretnego modelu wychowania. W dużej części aktywiści SW pochodzili z rodzin mających tradycje powstańcze czy opozycyjne, z domów, gdzie patriotyzm i ojczyzna były kultywowanymi wartościami. W jaki sposób możemy dziś kontynuować dzieło ludzi z SW? Zakładać własne portale, uczestniczyć w polityce na każdym szczeblu, kontrolować władze, ale także doradzać, poprzez działanie w różnych organizacjach pozarządowych. Wielu z nas zapomniało, że elity nie są już wrogiem, z którym należy walczyć, ale ciałem, na który mamy wpływ, a z którego na własne życzenie rezygnujemy. Weźmy odpowiedzialność także za władzę, którą wybraliśmy. Ludzie z Solidarności Walczącej w 1989 r. mieli gotową wizję Polski, ponieważ tak długo jej wyczekiwali, a my nie mamy jej po 25 latach wolności.