Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Dawid Gospodarek  29 maja 2014

Gospodarek: Skandal (nie)sprawiedliwości

Dawid Gospodarek  29 maja 2014
przeczytanie zajmie 2 min
Gospodarek: Skandal (nie)sprawiedliwości Flickr.com

Nie trzeba być bacznym obserwatorem rzeczywistości, żeby zauważyć, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Pocieszające jest jednak, że ludzie jej cały czas pragną, że to jest dla nas naturalne, że z tego nie chcemy zrezygnować.

Nie potrzeba więc było dużej wyobraźni, by przewidzieć, że plan pochówku gen. Jaruzelskiego spotka się z dużymi kontrowersjami. Pomysłodawcy pogrzebu z honorami na warszawskich Powązkach są odpowiedzialni za ten przykry hałas nad trumną zmarłego generała. Historycy jeszcze długo będą się spierać nad całościową oceną jego działalności. Nie da się jednak zbanalizować odpowiedzialności Wojciecha Jaruzelskiego za zbrodnie PRL i działania przeciw dobru i wolności polskiego narodu.

W obliczu takich okoliczności, czymś niesprawiedliwym i skandalicznym jest oddawanie mu czci na cmentarzu, na którym chowano np. żołnierzy wyklętych oraz innych polskich patriotów ciemiężonych i mordowanych przez system, którego twarzą jest m.in. gen. Jaruzelski.

Cieszą wieści, że Wojciech Jaruzelski nawrócił się przed śmiercią i przyjął sakramenty. Szkoda jednak, że nie słychać nic o tym, by publicznie wyraził skruchę. Zapewne do końca uważał, że wprowadzenie stanu wojennego było wyższą koniecznością i miał w pamięci swoje, raczej dobre chęci. To sytuacja inna niż np. przypadek Rudolfa Hoessa, założyciela i komendanta niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, który w wadowickim więzieniu przemedytował swoją działalność, dostrzegł zgrozę wyrządzonego zła, a w przekazanym prokuratorowi oświadczeniu uznał swoją odpowiedzialność, wyraził skruchę i prosił polski naród o przebaczenie. Nawrócił się i wyspowiadał przed śmiercią. Może w przypadku generała zabrakło sprawiedliwego wyroku sądu i jakiegoś okresu w zakładzie penitencjarnym?

Tu przychodzi mi na myśl ewangeliczna przypowieść o pracownikach winnicy, którzy umówili się z gospodarzem na pracę za denara. Jedni zaczęli pracować od rana, po paru godzinach doszli kolejni, jednak wszyscy dostali tę samą zapłatę. Ci, którzy dłużej pracowali, poczuli się niesprawiedliwie potraktowani i szemrali przeciw gospodarzowi, ten jednak, przypominając iż dostali taką zapłatę, na jaką się umówili, powiedział: „Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” (Mt 20, 1-16).

Poczucie niesprawiedliwości w omawianych wyżej sytuacjach jest zrozumiałe. Zbrodniarz tuż przed śmiercią się wyspowiadał i tym otworzył sobie niebo, jak ten dobry łotr Dyzma, a ja tu cały czas się staram jak mogę… Warto jednak pamiętać, że jedynym Sędzią sprawiedliwym jest Bóg. A Jego drogi i Jego sprawiedliwość często (na szczęście) nie są naszymi.

W niebie są kanonizowani męczennicy i zapewne ich kaci nawróceni heroizmem ich wiary (np. św. Katarzyna Aleksandryjska i Porfiriusz ze swoimi żołnierzami).

Z takim eschatologicznym obrazem kojarzyć mi się teraz będzie Cmentarz Powązkowski.