Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Tomasz Romanowski  15 marca 2014

Romanowski: Obrona terytorialna – konieczność niepewnych czasów

Tomasz Romanowski  15 marca 2014
przeczytanie zajmie 3 min
Romanowski: Obrona terytorialna - konieczność niepewnych czasów wikimedia commons

„Najczęstszy ludzki błąd – nie przewidzieć burzy w piękny czas” – pisał mistrz Machiavelli. A nic tak nie budzi ze snu spokojnego życia, jak porządny konflikt zbrojny.

Afganistan, Irak, Mali- połowa Polaków prawdopodobnie nie potrafi wskazać tych miejsc na mapie świata. Polscy żołnierze ginęli gdzieś, ale do końca nie wiadomo gdzie (Cześć ich pamięci!). Niebezpieczeństwo jest daleko, domniemywało szczęśliwe społeczeństwo i politycy, zajmując się problemami dnia codziennego w spokojnym kraju Unii Europejskiej. I wtedy Rosjanie zajęli Krym. Nagle polityka bezpieczeństwa narodowego, do tej pory wąska specjalizacja grupy wojskowych oraz ekspertów ds. międzynarodowych i terroryzmu, stała się w Polsce zasadniczym tematem dyskusji wraz z pytaniem- na ile jesteśmy bezpieczni?

Zorientowani w temacie Ukrainy i wschodniej geopolityki przeczuwali, że zwycięstwo opozycji z kijowskiego Majdanu nie oznacza końca rywalizacji na Wschodzie, co Władimir Putin potwierdził słowem i czynem. Zagrożenie bezpieczeństwa kraju stało się nagle bardziej realne- wyszło poza środowisko analityków i dotarło pod strzechy. Szczególnie media bardzo wdzięcznie podchwyciły ten temat. Nie ma dnia, by nie pojawiły się porównania potencjału sił wojskowych Ukrainy, Polski i Rosji, bądź żeby nie przedstawiano możliwych scenariuszy inwazji na nasz kraj. Do spokojnej rzeczywistości Polaków zawitał dobroczynny strach, obawa o przyszłość swoją i swojego państwa. Słowa na temat bezpieczeństwa zostały wypowiedziane licznie w zeszłym roku, przy okazji Białej Księgi Bezpieczeństwa Narodowego. Wreszcie nastał czas na to, by trwające od lat debaty i dyskusje wydały owoc, który w najpewniejszy sposób wspomoże bezpieczeństwo kraju- czas na stworzenie prawdziwej Obrony Terytorialnej, jak i skutecznych form obrony przed atakami niebezpośrednimi.

Wszystko co na jej temat należy wiedzieć, opisał w w swym felietonie w „Nowej Strategii”  Paweł Kmiecik. Warto jednak uzupełnić odrobinkę informacje w tym zakresie. Autor słusznie zauważa, że w obecnej postaci polskie wojsko może nie wystarczyć do odparcia bezpośredniej inwazji z kierunku wschodniego. Poza tworzonymi od kilku lat, z nie najlepszym skutkiem, oddziałami Narodowych Sił Rezerwowych, powołane do życia siły Obrony Terytorialnej miałyby dużo pracy przed sobą w odciążeniu głównych sił armii. W przypadku konfliktu bezpośredniego OT byłaby ważną częścią systemu wojskowego w obronie terytorium, wsparciem naziemnym dla sił innych niż lądowe, pomogłyby w działaniach dywersyjnych, ewakuacji cywili i zabezpieczaniu majątku, a poza czasem wojny, z racji swojej lokalności, szybciej niż zawodowe wojsko byłaby w stanie pomóc w sytuacji klęsk żywiołowych. Zastosowań dla Obrony Terytorialnej, będącej skanalizowaniem patriotycznych postaw wielu stowarzyszeń, organizacji trzeciego sektora i ruchów paramilitarnych, będzie zawsze dużo. Dlatego warto się zastanowić nad pójściem w ślady Ukrainy, która w czwartek 13 marca ustawą powołała do życia Gwardię Narodową, która pełnić ma analogiczne funkcje to tych, które miałaby pełnić Obrona Terytorialna.

Warto jednak zachować w temacie bezpieczeństwa kraju zimną krew. Jakkolwiek realne, zagrożenie dla integralności terytorialnej Polski wciąż jest jednym z kilku rodzajów niebezpieczeństw czyhających na nasz kraj. Zanim obca armia przekroczy Bug lub Odrę, warto przypomnieć słowa gen. Stanisława Kozieja o zagrożeniach aterytorialnych z 2013 roku oraz przestrogę dr Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Generał Koziej wspominał o zagrożeniach, których celem nie jest zajęcie terenu, lecz sianie zamętu- pojedynczy pocisk rakietowy znikąd uderzający w terytorium Polski, bądź cybernetyczny atak DDoS paraliżujący sieci bankowe i usługi telekomunikacyjne. Dr Żurawski vel Grajewski mówił z kolei o zagrożeniu politycznymi prowokacjami, łączonymi z atakami terrorystycznymi i zrzucaniem winy np. na Ukrainę.

Obrona terytorialna jest koniecznym elementem obronności Rzeczpospolitej. Nawet jeśli jej liczebność nie wzrośnie ponad dotychczasową liczbę żołnierzy z zawodowej armii, wciąż będzie to ogromne osiągnięcie, warte swojej ceny. Jednak w przygotowaniach do konwencjonalnej wojny nie należy zapominać o zagrożeniach niekonwencjonalnych, których prawdopodobieństwo jest znacznie wyższe, aniżeli wybuch trzeciej wojny światowej, który nastąpiłby w przypadku ataku na Polskę. Jeśli Rzeczpospolita chce przetrwać, musi być gotowa na każdą ewentualność.