Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Mroczek  8 stycznia 2014

Mroczek: Populizm na podwójnym gazie

Mateusz Mroczek  8 stycznia 2014
przeczytanie zajmie 3 min
Mroczek: Populizm na podwójnym gazie Olgierd Rudak, CC.

W ostatnim tygodniu przez media przechodzi korowód polityków wygrażających palcem pijanym kierowcom. Premier Tusk zapowiada 15 lat bez prawa jazdy i obowiązkowe alkomaty w każdym samochodzie, PiS domaga się kary 20 lat więzienia, a Solidarna Polska wzywa do konfiskaty samochodów. Czy aby nie próbuje się strzelać z armaty do wróbla?

1 stycznia Polską wstrząsnął wypadek z Kamienia Pomorskiego – prowadzący pod wpływem alkoholu i narkotyków 26-latek potrącił grupę ośmiu osób, sześć zabijając. Tragedia rozbudziła medialną i polityczną dyskusję na temat skuteczności przepisów prawnych i praktyki polskich organów ścigania w walce z pijanymi kierowcami. W zasadzie z faktu prowadzenia takiej dyskusji powinniśmy się cieszyć – jeśli jednak przyjrzymy się „pladze nietrzeźwych kierowców” w Polsce, dojdziemy do wniosku, iż cała afera została sprowadzona do kolejnej okazji zbicia kapitału politycznego przez partie, licytujące się o to, kto wymierzy więcej batów w postaci surowszych kar i nowych obowiązków. I jak to często bywa – batów nieskutecznych i oderwanych od rzeczywistych przyczyn problemu. Można powiedzieć, iż po kibolach, pedofilach, dopalaczach i hazardzie jest to kolejna zasłona dymna dla rzeczywistych problemów kraju.

Moim celem w żadnym wypadku nie jest obrona pijanych kierowców, a jedynie zwrócenie uwagi na statystyki i fakty, które dla wielu mogą okazać się szokujące, szczególnie w zestawieniu z przekazem medialnym dotyczącym tej kwestii.

Nietrzeźwi kierowcy w 2013 roku byli sprawcami tylko 8% wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych w Polsce.

Za ponad 90% śmierci na polskich drogach odpowiadają więc całkowicie trzeźwi kierowcy.

Jak podają policyjne statystyki, w 2013 roku liczba zdarzeń drogowych z udziałem prowadzących po alkoholu była najniższa od 14 lat. Radykalnie zmniejszyła się także liczba zatrzymanych kierowców prowadzących pod wpływem. Warto dodać, iż w zeszłym roku znacznie zwiększono liczbę przeprowadzanych kontroli – do ponad 9 milionów (w ciągu 4 ostatnich lat liczba ta wzrosła czterokrotnie!).

Niezbyt szerokich echem odbiła się informacja, iż polskie drogi w 2013 roku były najbezpieczniejsze od 40 lat.

Na początku lat 90. w wypadkach drogowych ginęło rokrocznie ponad 8 tys. osób. Jeszcze w 2007 roku ze statystykami wskazującymi na 5,5 tys. zgonów rocznie biliśmy niechlubne europejskie rekordy. Zeszłoroczne dane mówiące o 3,3 tys. osób pokazują, jak ogromny postęp w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego dokonał się w naszym kraju.

Kwestia przyczyn tej poprawy jest oczywiście złożona. Jednak na pierwszy plan wysuwają się dwie sprawy. Pierwsza to modernizacja infrastruktury: to dzięki budowanym w bólach autostradom, drogom szybkiego ruchu z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami, obwodnicom omijającym centra miast, podróżowanie po Polsce staje się coraz bezpieczniejsze. Druga to zmiana w ludzkich głowach – stajemy się coraz bardziej świadomi i odpowiedzialni w ruchu drogowym. Dla zdecydowanej większości z nas jazda pod wpływem stanowi jeden z głównych powodów społecznego wstydu. W dużej mierze to zasługa kampanii społecznych skierowanych do kierowców.

Dlatego jeśli chcemy wymagać skutecznych działań w kierunku bezpieczniejszej komunikacji, nie dajmy sobie mydlić oczu PR-owymi zagrywkami, iż radykalne zaostrzenie kar dla prowadzących na podwójnym gazie lub obowiązek posiadania alkomatu w samochodzie przyniosą jakiekolwiek wymierne efekty poza dodatkowymi kosztami dla służb penitencjarnych i wszystkich przestrzegających prawa posiadaczy samochodów.

Domagajmy się sprawnej realizacji inwestycji drogowych oraz kompleksowego programu edukacji społecznej – od szkół podstawowych, poprzez media, na uniwersytetach trzeciego wieku kończąc. Programu, który usunie ze społeczeństwa resztki akceptacji dla siadania za kierownicę po kieliszku i sprawi, że potencjalny pijany kierowca bardziej będzie obawiał się reakcji znajomych lub rodziny niż wieloletniego więzienia lub konfiskaty samochodu.

Obecny system prawny, który już obecnie przewiduje surowe kary dla prowadzących pod wpływem, wymaga nowelizacji jedynie poprzez przesunięcie akcentu na kary ograniczenia wolności (na przykład w postaci prac społecznych) lub na obowiązkowe terapie, które mogą być pomocne w resocjalizacji.

Nie łudźmy się, że kierowca mający we krwi ponad promil alkoholu, który w amoku za cel obierze sobie prowadzenie samochodu, zmieni zdanie, jeśli zamiast dwóch będzie groziło mu cztery lata pozbawienia wolności. Nadzieję pokładajmy w jego trzeźwych lub mniej pijanych znajomych i rodzinie, którzy widząc taki zamiar, po prostu odbiorą mu kluczyki.

Z dystansem podchodźmy więc do wszelkich populistycznych propozycji, na których w ostatnich dniach próbują się wypromować politycy niemalże wszystkich partii, od prawa do lewa.