Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Tomasz Romanowski  28 grudnia 2013

Romanowski: Słowiańskie przebudzenie

Tomasz Romanowski  28 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 4 min
Romanowski: Słowiańskie przebudzenie Wikimedia

24 Grudnia Polacy zasiedli przy stołach, celem spożycia wigilijnej wieczerzy, mającej mniej lub więcej wspólnego z chrześcijańskim Bożym Narodzeniem. Jednak nie wszyscy. Część naszych rodaków zebrała się aby celebrować narodziny młodego Słońca oraz Szczodre Gody, odprawić rytuały stare jak korzenie świętych dębów oraz małopolskie kopce. Polscy wyznawcy dawnych bogów żyją, i twardo bronią dawnej wiary przed zapomnieniem.

Słowiańskie odrodzenie

Zacznijmy od pytania – kim właściwie są Rodzimowiercy? Ta nieznana szerzej wśród Polaków społeczność liczy sobie około kilkunastu tysięcy członków ruchów religijnych oraz ich sympatyków, starających się w oparciu o zachowane źródła materialne i niematerialne odtworzyć dawne słowiańskie religie na terenie naszego kraju. Silni w części Europy oraz w Stanach Zjednoczonych, w Polsce czciciele dawnych kultów pogańskich powoli rosną w siłę, stopniowo przebijając się do opinii publicznej. Coraz częściej tematyka słowiańska wychodzi poza nieliczne kręgi odtwórców dawnych wierzeń, rekonstruktorów historii oraz gabinety archeologów i etnologów. Już od lat polskie grupy folkowe i rockowe, takie jak Percival, Radogost czy Żywiołak  popularyzowały treści słowiańskie, lecz prawdziwa eksplozja nastąpiła w 2012 roku wraz z płytą Donatana pt. „Równonoc”. Zdobywając przy tym status platynowej, płyta ta stała się niezaprzeczalny sukcesem muzycznym jakiego dawno nie widziano, mniej lub bardziej skutecznie promując słowiańskie wartości i etos. Szum wokół szeroko pojętej rodzimej tożsamości kulturowej przyciąga jednocześnie uwagę do odradzających się grup wyznających  pradawną wiarę.

Chaos różnorodności

Aktualnie rodzimowierczych związków wyznaniowych oraz stowarzyszeń jest naprawdę wiele. Każdy poszukujący doznań duchowych lub kulturowych znajdzie dla siebie coś odpowiedniego. Zwolennicy ścisłego słowiańskiego politeizmu odnajdą się świetnie w Rodzimej Wierze lub ZW Watra, a poszukujący bardziej ogólnej transcendencji pokroju boga Spinozy, w ideach głoszonych przez Rodzimy Kościół Polski. Ponadto, grup o mniej lub bardziej zbliżonych poglądach, jest więcej- Słowiańska Wiara, Stowarzyszenie Żertwa, Gontyna i wiele innych. Podział i różnorodność jest zarówno siłą jak i słabością polskich Rodzimowierców. Każdy znaleźć może dla siebie swoisty program czy wyznanie, lecz rozbicie na grupy czyni bardzo trudnym zorganizowanie ich wszystkich. Rok 2013 był pod tym względem częściowym przełomem – na Ogólnopolskim Zjeździe Rodzimowierczym w Łodzi, udało się zgromadzić przedstawicieli 6 organizacji, choć kilka innych odmówiło udziału. Jednak fakt odbycia się w ogóle takiego rodzaju spotkania oznacza, że zdolności organizacyjne tych grup rosną.

Ziemia i wiara

Tym, co charakteryzuje Rodzimowierców, jest ich terytorialność i etniczność. W przeciwieństwie do uniwersalistycznych religii objawionych Bliskiego i Dalekiego Wschodu, do których zalicza się chrześcijaństwo, ma ono swoje usytuowanie właśnie w ziemi i ludziach ją zamieszkujących. Różnice teologiczne pomiędzy związkami uniemożliwiają stworzenie jasnego punktu oparcia co do tego, czy wszech-bóg jest jeden uniwersalny dla wszystkich ludzi świata, czy bogowie istniejący przynależą do określonych narodów i kultur. Większość Rodzimowierców zgadza się jednak w jednym- chrześcijaństwo jest w Polsce tworem obcym, wręcz narzuconym z zewnątrz. Oddać trzeba jednak chrześcijaństwu imponującą zdolność adaptacyjną i asymilacyjną wielu elementów pierwotnych, lokalnych wierzeń, przyczyniając się skutecznie do ich pierwotnego zniknięcia zarówno w Polsce jak i innych krainach. Nieliczni potrafią skojarzyć wszechobecny w polskiej ludowej kulturze kult Matki Boskiej z prastarym kultem Magna Mater/Kybele (Bogurodzica). Tylko niektórzy wiedzą, co kryje się za symboliką pisanek wielkanocnych czy nocy świętojańskiej (kupały). Jednak ta pogańsko -chrześcijańska mieszanka zdołała zdominować skutecznie ludową wiarę aż do dnia dzisiejszego.

Nowa narracja historyczna

Godnym pochwały jest fakt, że polscy słowianofile walczą dzielnie o wizerunek Słowian z czasów przed chrztem polskim. W tym względzie można zgodzić z niedawnymi spostrzeżeniami rapera Donatana (niezbyt jednak lubianego wśród Rodzimowierców) o obecnie obowiązującej narracji historycznej mówiącej o tym, że przed chrztem Polskim nie było na terenie naszego państwa niemal nic. Bowiem z roku na rok coraz więcej wiemy o religii i kulturze naszych przodków z tamtego okresu, i coraz wyraźniej można dostrzec, że kultura w Polsce, jakkolwiek nader etniczna, istniała w naszym kraju na długo przed przybyciem misjonarzy. Wyraźnie widać w badaniach  (i literaturze – także w Mickiewiczowskich „Dziadach”), że duchowość ludowa nie była bynajmniej prymitywna, tylko inna – naturalistyczna, a mimo braku kamiennej architektury, zachowały się choćby imponujące systemy kopców czy pozostałości rozbudowanych ośrodków grodowych. Rodzimowiercy zaś odgrywają symboliczna rolę w lepszym poznawaniu tego wciąż bardzo tajemniczego odcinka historii. Jakby nie patrzeć, jest to też w ich dobrze pojętym interesie.

Pogańska reakcja

Reakcje na odradzające się dawne wierzenia słowiańskie są różne, zależnie od tego, kto komentuje sprawę. Wskazuje się na niedostateczny zasobów materialnych świadectw religii słowiańskich, jarmarczny charakter rytuałów (często odprawianych w historycznych, lnianych szatach rodem z Biskupina) czy zabobon politeistycznej wiary w XXI wieku. Kościół Katolicki, co można stwierdzić po obserwacji wypowiedzi dostojników i komentatorów, praktycznie nie dostrzega lub bagatelizuje temat. Swoją krytykę zaś często przedstawia bez większego zrozumienia tematu. Ogólnikowo łączy się zjawiska ruchy neopogańskie z dyktaturami, antyklerykalizmem czy laicyzacją (abp. Gerhard Müller), inni wrzucają je do tego samego worka co jasnowidztwo, astrologię i New Age (Stefan Możdżeń). Przytyki te jednak przechodzą bez echa, bądź są skutecznie odpierane – Rodzimowiercy zazwyczaj są doświadczeni w pytaniach o własne pochodzenie i dobrze operują źródłami historycznymi, których jest coraz więcej. Internauci na różnych forach zaś traktują sprawę zarówno z dystansem, jak i z częstymi wyrazami sympatii.

Granice możliwości

Nie należy oczekiwać, że  Światowid zastąpi na rozstajach dróg krzyże. Jednak widać, że Starzy Bogowie wracają, a rodzimowiercze szeregi rosną, nawet pomimo trudności. W chwili obecnej, Rodzimowiercy są jak współczesna Polska – starają się odtworzyć i umocnić swoja odebraną przed laty tożsamość, cierpią jednak z powodu wewnętrznych konfliktów i niemożności porozumienia. I tak jak w przypadku wszystkich Polaków, tak i w przypadku Rodzimowierców – tym, co ich na chwilę obecną naprawdę ogranicza- są oni sami.