Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Koczwara  21 grudnia 2013

Koczwara: Więcej znaczy lepiej?

Mateusz Koczwara  21 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Koczwara: Więcej znaczy lepiej? globtroter.pl

Wśród postulatów Konwencji Krajowej SLD w Sosnowcu, znalazła się propozycja powrotu do podziału kraju na 49 województw. Wobec faktu, że za wygłoszeniem tego pomysłu nie poszła publikacja żadnego raportu czy analizy, w komentarzu trzeba się odnieść do argumentów, których użył na konwencji.

Koronny argument byłego premiera to zapóźnienie rozwojowe wielu ośrodków miejskich, prężnych w latach 1975-1998. Strategia rozwoju kraju oparta o metropolie miała ponieść porażkę. Należałoby wrócić do koncepcji zrównoważonego rozwoju – w praktyce do utworzenia kilkudziesięciu nowych województw, bo to rozbuduje lokalną administrację, dzięki czemu automatycznie powstaną nowe centra gospodarki.

Przewodniczący powiedział również, że dawniej w zdegradowanych ośrodkach funkcjonowała wystarczająca liczba przedszkoli, żłobków, domów kultury. Teraz dysproporcje między regionami się zwiększyły i młodzi ludzie przenoszą się do metropolii.

W kontekście tego wystąpienia należy przypomnieć, co było główną motywacją władz komunistycznych w 1975 roku, by zwiększyć liczbę województw z 17 do 49. Chodziło o poszerzenie kadr partyjnych: w zakładach pracy, oddziałach centralnie zarządzanych spółdzielni, w państwowych instytucjach. Dawało to nie tylko ściślejszy nadzór PZPR nad administracją i gospodarką, ale i większą kontrolę organów centralnych partii nad jej terenowymi oddziałami. Komitety Wojewódzkie PZPR od teraz stanowiły mniejsze zagrożenie polityczne dla Komitetu Centralnego.

Reforma samorządowa z 1998 przyniosła wiele protestów społecznych, zwłaszcza w aspekcie ilości województw. W praktyce zlikwidowano kosztowną narośl biurokratyczną. To fakt, że wiele miast straciło na znaczeniu w porównaniu ze stolicami nowych, większych regionów. Nie należy się jednak doszukiwać przyczyn tego stanu rzeczy w podziale administracyjnym, a raczej w transformacji gospodarki opartej o wielkie zakłady przemysłowe w gospodarkę opartą o małe i średnie przedsiębiorstwa. Rzeczywiście, upadek czy prywatyzacja nierentownych w warunkach kapitalistycznych dużych zakładów produkcyjnych bardziej odbijały się na funkcjonowaniu miast średnich niż dużych.

Przyczyna problemów ekonomicznych średnich miast, takich jak Tarnów, Elbląg czy Legnica, tkwi w trzech wzajemnie zależnych zjawiskach. Po pierwsze – niestosowanie w praktyce konstytucyjnej zasady adekwatności, która gwarantuje odpowiedniość środków do zadań. Zwłaszcza potężne wydatki na edukację sprawiają, że miasta na prawach powiatu nie dysponują wolnymi środkami, które mogłyby przeznaczać na stymulowanie własnego rozwoju gospodarczego.

Po drugie – komunikacja. Połączenia drogowe i kolejowe między miastami, nawet w obrębie tego samego województwa, są często niewygodne i powolne. Zmniejsza to mobilność ludzi i towarów oraz osłabia potencjał tych miast, przez które nie przebiegają nieliczne odcinki autostrad.

Po trzecie – niewystarczające zasoby profesjonalnych kadr urzędniczych i niedostatek dynamicznych radnych, którzy mogliby kształtować i realizować skuteczne, prorozwojowe polityki miejskie. To pochodna problemów finansowych i komunikacyjnych miast, ale w dużej mierze również upartyjnienia samorządów lokalnych i ponadlokalnych.

Powrót do poprzedniego podziału zamiast powstania nowych centrów gospodarczych może przynieść pogłębienie upartyjnienia samorządów – więcej stanowisk do obsadzenia w jednostkach organizacyjnych, a zapewne także agencjach i funduszach, umocniłyby finansowane z budżetu państwa partie polityczne, konserwując obecny układ. Innym niebezpieczeństwem jest zmiana sposobu dystrybucji unijnych funduszy strukturalnych, która opiera się na Urzędach Marszałkowskich. Przykładowo rozdrobnienie 16 regionalnych programów operacyjnych na 49 może prowadzić do chaosu biurokratycznego i spadku efektywności wydatkowania pieniędzy. Kolejne zagrożenie to powrót międzymiejskich konfliktów z drugiej połowy lat 90., takich jak ten na linii Toruń-Bydgoszcz.

Reforma samorządowa z 1998 roku to jedyna udana z czterech wielkich reform rządu Jerzego Buzka. Można jednak powiedzieć, że jest to projekt niedokończony, z uwagi na niewydolność i nieekonomiczność szczebla powiatowego. Natomiast problemy miast, które straciły siedziby województw, nie tkwią w podziale terytorialnym kraju, a w jego nadmiernej centralizacji i małej skuteczności ogólnopolskich projektów infrastrukturalnych. Samorządy gminne i wojewódzkie na tle rządu radzą sobie całkiem nieźle, bardziej racjonalnie gospodarując szczupłymi w stosunku do zadań środkami. Wobec tego plusów dodatnich w propozycji SLD jest znacznie mniej niż plusów ujemnych.