Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Kaszczyszyn, Piotr Gursztyn  19 grudnia 2013

Gursztyn: Polityka to nie supermarket

Piotr Kaszczyszyn, Piotr Gursztyn  19 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Gursztyn: Polityka to nie supermarket Facebook/ SLD

Na konwencji SLD w Sosnowcu przedstawino nowe propozycje programowe. Wśród nich znalazły się m.in. postulaty o dużej podwyżce najniższej emerytury (z 830 do 1030 zł), centralizacji służby zdrowia oraz ostrym sprzeciwie wobec jakichkolwiek prób prywatyzacji placówek oświaty. Partia wspina się w sondażach, co zdaniem liderów ugrupowania jest zasługą pójścia w politykę socjalną. Czy wobec tego SLD po konwencji ma szanse na przeskoczenie Platformy?

Jestem ostrożny w tego typu spekulacjach. Partia Leszka Millera od dłuższego czasu stawia na hasła socjalne. Wynika to z jednej strony z atrakcyjności takich postulatów w dobie kryzysu, z drugiej zaś z kontaktów SLD z Partią Europejskich Socjalistów w PE.

Takie posunięcia na pewno wzmacniają pozycję lewicy, która w ostatnich wyborach uzyskała bardzo słaby wynik. Czy to „odbicie od dna” pozwoli na przeskoczenie PO? Moim zdaniem nie. Wzrost SLD w sondażach będzie raczej efektem upadku PO niż wynikiem wzmocnienia tej partii.

Na wspomnianej przeze mnie konwencji na scenie obok Millera pojawił  Martin Schulz. Czy dzięki obecności lidera frakcji socjalistycznej w PE SLD uda się „zrzucić postkomunistyczną skórę” i przeistoczyć się w nowoczesną, europejską socjaldemokrację?

Z całą pewnością, tylko rodzi się pytanie, czy w Polsce ktoś jeszcze traktuje poważnie tego typu zarzuty. Owszem, zdarzają się jeszcze takie odruchy jak ten Marka Biernackiego, który swojego czasu stwierdził, iż na koalicję z SLD się nie zgodzi. Ale z drugiej strony na poziomie samorządowym nawet PiS zdarza się wchodzić w taki sojusz. Ten odruch historyczny wśród osób niechętnych SLD jest coraz słabszy, wracający praktycznie tylko w przypadku jakiś rocznic związanych z okresem PRL bądź niezręcznych wypowiedzi polityków lewicy, mówiących o wyższości dawnego ustroju nad obecną III RP.

A co z politykami Twojego Ruchu – czy widmo wyborczej klęski nie skłoni ich do ucieczki w ramiona Leszka Millera?

Dotychczas nie było takiego „ucieczkowego” trendu. Na całe to zagadnienie powinniśmy spojrzeć jednak z innej strony. Obecnie partia Janusza Palikota znajduje się w krytycznym stanie i jej lider musi odpowiedzieć na pytanie o docelowy elektorat swojego ugrupowania. Wszystkie pozostałe partie parlamentarne taki „wyborczy target” już posiadają. Tymczasem Palikot wydaje się głównie opierać na młodzieży aktywnie popierającej palenie marihuany oraz na grupie ludzi o skrajnie antyklerykalnych poglądach.

Janusz Palikot dotychczas nie wymyślił szerszej formuły funkcjonowania swojej partii na scenie politycznej. W prezentacji poglądów był niekonsekwentny, przeskakując z liberalnych haseł światopoglądowych na socjalne hasła gospodarcze.

Nie należy wykluczyć również sytuacji, w której wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi prominentni działacze Twojego Ruchu, jak Robert Biedroń, zdecydują się na transfer do SLD. Jednak zdecydowana większość Twojego Ruchu to politycy-amatorzy, dla których nie będzie miejsca nie tylko w SLD, ale również i w innych partiach.

Kiedy się popatrzy na ostatnie postulaty wysuwane ze strony SLD i PiS, zauważamy dużą zbieżność między ich programami gospodarczymi. Czy w związku z tym powstaje nisza dla bardziej liberalnych ugrupowań, jak KNP czy ostatnio Polska Razem Jarosława Gowina?

Dla mnie jest pewną zagadką to, jak wielu ludzi w Polsce rzeczywiście przykłada wagę do postulatów wolnorynkowych. I czy ich ilość jest wystarczająca do przeskoczenia progu wyborczego.

Wyborcy, nie tylko w naszym kraju, odznaczają się większą złożonością procesów decyzyjnych. Polityka nie jest supermarketem, gdzie bierzemy produkt, który nam w 100% odpowiada. Zazwyczaj mamy do czynienia z głosowaniem negatywnym – w kontrze do jakiejś szczególnie nielubianej partii bądź w obawie przed zjawiskiem „straconych głosów”. Mało który wyborca przy wrzucaniu karty do urny kieruje się przy tej decyzji programem wyborczym poszczególnych partii. Istotniejsza jest osobowość, charakter, charyzma lidera; jego zdolność do oddziaływania na ludzi. Czy Gowin spełni wszystkie te warunki? Czas pokaże.

Rozmawiał Piotr Kaszczyszyn