Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Grzegorz Oleksy  13 grudnia 2013

Oleksy: Reglamentowany niedobór

Grzegorz Oleksy  13 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 4 min
Oleksy: Reglamentowany niedobór Youtube.com

Już trzydzieści dwa lata mijają od najsłynniejszego „Teleranka” w historii. Rocznicowe obchody  tego smutnego wydarzenia skupią się zapewne ponownie na jednej tylko, politycznej stronie czynników determinujących decyzję z 13 grudnia. Okolicznościowe debaty i dyskusje przypominają poniekąd chocholi taniec wokół tyle chwytliwego, co nierozstrzygalnego problemu prawdopodobieństwa zbrojnej interwencji radzieckiej w 1981 roku. Kwestie stanu gospodarki i jej wpływu na bieg wydarzeń są najwyżej tłem dla polityczno-historycznych sporów. Czy słusznie?

Red ballon

Plany stworzenia z Polski światowej siły gospodarczej były u progu lat osiemdziesiątych już tylko iluzją. Czerwony balon nadziei i oczekiwań silnej Polski, zamieszkiwanej przez dostatnio żyjących ludzi, zaczął wypuszczać powietrze już w drugiej połowie lat siedemdziesiątych.  W przeciągu następnych kilkunastu miesięcy sflaczał zupełnie, ukazując bankrutujące państwo z niewydolnym systemem ekonomicznym.

Rozwijana na zachodnim kredycie gospodarka okazała się wyjątkowo mało odporna na recesję i zawirowania  na międzynarodowych rynkach. Dobitnie ilustrują to zmiany w PKB, które fazę wzrostu zakończyło w roku 1978, by do 1982 cofnąć się do poziomu sprzed kilku lat. Wytyczane przez ekipę Gierka kierunki rozwoju doprowadziły u progu lat osiemdziesiątych do ponad dwudziestomiliardowego, liczonego w dolarach długu, co wobec kilka razy mniejszego eksportu tworzyło zasadniczy problem. Trudności pogłębiało zacofanie technologiczne szeregu gałęzi przemysłu, uzależnienie od importowanych surowców i półproduktów, niespójność systemu oraz rozpędzająca się inflacja. Najprostszym rozwiązaniem było przesunięcie części towarów przeznaczonych do wewnętrznej konsumpcji  na eksport, co zaowocowało niedoborem na rynku krajowym.

Nasze matki i ojcowie mogli więc na pustych sklepowych półkach doświadczać efektywności centralnego planowania i gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Rodziło to niezadowolenie wyrażające się w szeregu protestów i strajków, na których wyrosła Solidarność. Żądania formułowane przez środowiska robotnicze bynajmniej nie pomagały w rozwiązaniu coraz bardziej gordyjskiego węzła gospodarki polskiej. Dość wspomnieć, że wśród postulatów sierpniowych z 1981 roku domagano się podwyżek, obniżenia wieku emerytalnego do 55 (mężczyźni) i 50 lat (kobiety), trzyletnich płatnych urlopów macierzyńskich oraz… wprowadzenia kartek na mięso. Presja płacowa przyczyniała się więc do zwiększenia popytu wewnętrznego przy jednoczesnym spadku ilości przeznaczanych na wewnętrzny rynek dóbr. Pojawiająca się w efekcie luka inflacyjna windowała w górę ceny coraz mniej dostępnych towarów.

Trawestując Edwarda Gierka, Polska słabła, a ludziom żyło się coraz gorzej. Od kwietnia 1981 roku na rynek zaczęto więc wprowadzać kartki na mięso, masło, mleko dla niemowląt, proszek do prania, czekoladę, a nawet buty. To wszystko prawy obywatel znosić musiał na trzeźwo, gdyż przydział 40% alkoholu wynosił jedynie pół litra na miesiąc. Obraz nędzy i rozpaczy stanu naszej gospodarki dopełniło ogłoszenie bankructwa przez Jaruzelskiego w 1981 roku. Przestając płacić stare długi, odebraliśmy sobie możliwość zaciągania nowych.  Gospodarka PRL ze stanu ciężkiej infekcji zaczęła osuwać się ku agonii. Zmiany w strukturze i sposobie myślenia o zarządzaniu krajem stawały się więc oczywistą koniecznością. Kwestią nierozwianą był jedynie zakres i sposób wprowadzenia zmian.

Na pół gwizdka

Stan wojenny zagwarantować miał z jednej strony utrzymanie pełni władzy przez decydentów partii robotniczej, z drugiej możliwość przeprowadzenia reform ustrojowych i gospodarczych. Plan reformy gospodarczej obejmował odejście od systemu nakazowego i wprowadzanie elementów wolnorynkowych, przy jednoczesnym zachowaniu własności państwowej i centralnego planowania w newralgicznych sektorach.

Już w pierwszych miesiącach 1982 roku przeprowadzono reformę cenową mającą na celu urealnienie siły nabywczej pieniądza. W jej wyniku ceny artykułów żywnościowych wzrosły o 241%, a opału i energii o 171%. W efekcie realne płace znacznie spadły, ale w sklepach zaczęły pojawiać się produkty. Znaczące podwyżki i nowe koszyki cen ustawowych, regulowanych i umownych, nie wyeliminowały jednak z obrotu „kartek”, których udział w wymianie rynkowej w czasie stanu wojennego jeszcze wzrósł. Kolejnym posunięciem władzy było rozpoczęcie powolnego procesu usamodzielniania zakładów państwowych według zasady „Samodzielność, samorządność, samofinansowanie”. W części przedsiębiorstw zaczęły pojawiać się niezależne od władzy rady pracownicze, posiadające pewne kompetencje w zarządzaniu firmą. W ramach planowanej reformy, przedsiębiorstwa miały samodzielnie podejmować decyzje o kierunkach swojego rozwoju i ponosić ich finansowe konsekwencje. Ponadto reformie podlegać miał też system zarządzania gospodarką, zakładający uproszczenie procesów decyzyjnych i wprowadzenie elementów planowania w miejsce systemu nakazowo-rozdzielczego.

Mimo daleko idących zamierzeń, reanimacja centralnie planowanego trupa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Poza obiektywnymi przeszkodami wynikającymi z międzynarodowych sankcji i zapaści po rządach Gierka, na nieskuteczność działań władzy złożyła się w znacznej mierze jej własna nieudolność. Niechęć aparatu do wypuszczenia z rąk sterów nakazowo-rozdzielczego systemu oraz brak kompleksowej wizji zmian skazywały podejmowane inicjatywy wolnorynkowe na niepowodzenie. Ponadto ich zakres był zbyt wąski, a sposób realizacji zbyt ograniczony, by mogły przynieść faktyczną restrukturyzację i odbudowę gospodarki w ramach PRL.

Szybująca inflacja już do końca trwania władzy komunistów w Polsce nie zeszła poniżej poziomu 15% w skali rocznej, a poziom PKB z 1978 roku udało się osiągnąć dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. W praktyce zmiany wprowadzane były połowicznie lub wcale, a zasada gospodarki niedoboru stała się immanentną cechą ustroju ekonomicznego PRL. Powielano błędy poprzedników, pogłębiała się nieefektywność  zarządzania i bezwład centralnego planowania. Zabezpieczane lufami czołgów zmiany nie mogły przynieść pożądanych efektów bez uznania zasad wolnego rynku i podziału władzy, choćby tylko na polu gospodarczym. Na to było jednak zdecydowanie za wcześnie; Rubikon nie został przekroczony.

Stan wojenny stał się okazał się więc konserwatorem patologii polskiej gospodarki, a nie podstawą do jej zasadniczej reformy. Mimo iż formalnie zniesiony w 1983 roku, w sytuacji gospodarczej PRL trwał do końca jej istnienia, jeśli nie dłużej.