Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Szczerski: Unia i tak zarobi na Ukrainie

przeczytanie zajmie 3 min
Szczerski: Unia i tak zarobi na Ukrainie thisisbossi/CC/Flickr

Wczorajszej nocy byliśmy świadkami kolejnej próby wyrzucenia protestujących z Majdanu i okolic. W tym samym czasie w Kijowie z wizytą przebywała Catherine Ashton. Czy działania ukraińskich władz to celowy policzek wymierzony UE, próba budowy silniejszej pozycji negocjacyjnej?

Jest to dowód na to, że jeśli UE się nie zmobilizuje i nie podniesie sprawy ukraińskiej z poziomu biurokratycznego do rangi strategicznej, będzie ponosiła kolejne klęski. Pierwszym naprawdę poważnym ciosem było fiasko szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Teraz natomiast do porażek politycznych zaczynają dochodzić porażki o charakterze prestiżowym.

W odpowiedzi na działania władz Witalij Kliczko wezwał zwolenników integracji Ukrainy z UE do tłumnego przybywania na Majdan. Jakiego scenariusza należy się teraz spodziewać? Czy może czegoś na kształt Okrągłego Stołu, gdzie przywódca partii Udar stanie się ukraińskim Wałęsą?

Z punktu widzenia polskiej racji stanu oraz długofalowego interesu ukraińskiego kluczowe jest uniknięcie sytuacji, w której krwawe rozprawienie się z demonstrującymi doprowadzi do zamrożenia możliwości zbliżenia się Ukrainy i UE na wiele lat. Każdy scenariusz, w którym dochodzi do uczciwych rozmów i próby osiągnięcia proeuropejskiego konsensusu, wart jest poparcia.

Pamiętajmy jednak, przywołując przypadek Okrągłego Stołu, że nie każdy dialog jest dialogiem uczciwym. Od samego faktu rozpoczęcia rozmów ważniejszy jest ich charakter. Należy uniknąć sytuacji pozornego dialogu, gdzie opozycja jest po prostu „wciągana” w gotowy scenariusz polityczny, przygotowany przez obóz rządzący. Nie wolno również oczywiście pominąć nastrojów i oczekiwań społeczeństwa, szczególnie jego najaktywniejszej części obecnej na Majdanie. A ich wizja zakłada Ukrainę demokratyczną i mocno zbliżoną do UE.

Edward Lucas z „The Economist” podał na Twitterze informacje o wstępnym porozumieniu Janukowycza i Putina w sprawie wstąpienia Ukrainy do Unii Celnej. W konsekwencji cena gazu miałaby zostać obniżona do 200 USD oraz Ukraina miałaby otrzymać kredyt w wysokości 5 mld USD. Tymczasem, według posiadanych przez nas informacji, Kijów w ramach Partnerstwa Wschodniego uzyskał ledwie 1 mld euro przez 6 lat. Czy nie jest zapowiedz ostatecznej klęski UE?

Pierwszą kwestią, na którą należy być szczególnie wyczulonym, to źródła tego typu rewelacji. Sądzę, że redaktor Lucas nie uzyskał tych informacji bezpośrednio od prezydenta Janukowycza bądź Putina, a biorąc pod uwagę duży szum medialny związany z tymi kwestiami i niejawność samych dwustronnych negocjacji, należy z ostrożnością i sceptycyzmem podchodzić do każdej kolejnej informacji na ten temat, w tym liczb, które w związku z tym padają.

Bezsprzecznym faktem jest natomiast to, że UE próbowała przyciągnąć do siebie Kijów, oferując mu naprawdę niskie wsparcie pieniężne oraz starając się za wszelką cenę uniknąć konfliktu z Rosją. Sumy oferowane przez Brukselę były całkowicie nieadekwatne do potrzeb ukraińskiego państwa. Nie chodzi o licytowanie się na „zera” z Putinem, lecz o zaoferowanie realnej pomocy niezbędnej dla ukraińskiej gospodarki. Biorąc pod uwagę rozmiar budżetu UE, taka pomoc w żadnym wypadku nie przekroczyłaby jej możliwości.

Mówiąc o „zerach”, warto wspomnieć dzisiejsze słowa premiera Azarowa, który mówiąc o umowie stowarzyszeniowej z UE wymienił kwotę 20 mld euro.

Tak jak mówiłem wcześniej, sugeruję ostrożne podejście do liczb podawanych do wiadomości publicznej. Bardzo często te wielkości różnią się od tych omawianych przez polityków z dala od telewizyjnych kamer.

Dyskutując o pieniądzach nie zapominajmy, że tego typu umowy handlowe jak umowa stowarzyszeniowa, która łączy się z obustronnym otwarciem rynków, zawsze w pierwszym etapie korzystna jest dla partnera silniejszego gospodarczo. Mówiąc brutalnie: to właśnie UE zarobiłaby na tej umowie. 50-milionowy rynek ukraiński, mimo obecnych trudności gospodarczych, jest z pewnością wart zdecydowanie więcej niż środki zaoferowane przez Unię.

Na koniec chciałbym nawiązać do sposobu referowania sprawy ukraińskiej w polskich mediach. W moim przekonaniu jest on wyrazem niedojrzałości polskich mediów i klasy politycznej, które przedstawiają całą sprawę przez pryzmat romantycznej rewolucji, abstrahując całkowicie od realiów geopolitycznych i ekonomicznych, bądź skupiają się na akcentowaniu obecności wśród opozycjonistów przedstawicieli partii Swoboda.

Rzeczywiście pokazuje to brak realizmu politycznego polskich elit i mediów. Warto w tym miejscu przywołać głosy krytykujące Jarosława Kaczyńskiego za obecność na Majdanie obok przedstawicieli Swobody, pomijające przy tym fakt, że to właśnie prezes PiS naciskał na określenie przez polski Sejm zbrodni ukraińskich na Wołyniu mianem ludobójstwa. Nie możemy traktować dzisiejszego państwa ukraińskiego jako spadkobiercy UPA. Z jednej strony należy twardo działać na płaszczyźnie historycznej, z drugiej kwestia Wołynia nie może zablokować nam dzisiejszej współpracy geopolitycznej z Ukrainą. Gdyby ekstrapolować wołyńską analogię, nie powinniśmy nigdy podjąć dialogu oraz współpracy politycznej z państwem niemieckim. Kluczowe dla naszego interesu narodowego w relacjach z Ukrainą powinny być kwestie polityczne, ekonomiczne oraz wspólny front geopolityczny.

Rozmawiał Piotr Kaszczyszyn