Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Alicja Chwieduk  6 grudnia 2013

Chwieduk: Wojaczek na miarę

Alicja Chwieduk  6 grudnia 2013
przeczytanie zajmie 4 min
Chwieduk: Wojaczek na miarę Kadr z filmu "Wojaczek"

Kiedy urodził się Rafał Wojaczek? Już to, zdawałoby się, podstawowe pytanie sprawia problem. Rafał nie funkcjonuje jedynie jako osoba z krwi i kości, zajmująca konkretne miejsce w czasoprzestrzeni, której istnienie można precyzyjnie osadzić między rokiem 1945 a 1971. Jego nazwisko, wraz z momentem słynnego debiutu na łamach „Poezji” w 1965 roku, zaczyna sygnować artystyczny byt wyobrażony, czyli Wojaczka-legendę literacką. Oczywiście ta legenda skupia w sobie fakty z życia pisarza, ale kolorytu przydają jej głównie krążące plotki, mniemania, autokreacje samego poety oraz sensy narzucane jego życiu i twórczości przez odbiorców. Wojaczek, który przyszedł na świat w 1965 roku, jeszcze nie umarł.

Komplikuje się zatem zadanie przybliżenia jego biografii. O czym powiedzieć, mając na uwadze jej sprzężenie z legendą? Bezkrytycznie powielać stereotypy? Brnąć dalej w wizję Wojaczka – poety przeklętego, osobnego,  który „świadomie dążył do unicestwienia”, tęsknił za śmiercią, a jego wiersze były owocem mistycznego cierpienia i bezpośrednim, czystym zapisem stanów duchowych? Chyba znacznie ciekawiej będzie spojrzeć na Wojaczka z trochę innej strony. Jego postać inspiruje przecież do rozważań wychodzących daleko poza samą materię poezji i literackiej wyobraźni. Z okazji 68. rocznicy urodzin – szybka próba dekonstrukcji Rafałowego mitu.

Wojaczek wchodzi na scenę artystyczną niespodziewanie, z impetem, w wieku zaledwie dwudziestu lat, i od razu wzbudza sensację. Wraz z momentem tych literackich narodzin jego postać i zaskakująca ekspresja poetycka zaczynają prowokować odbiorców do rozszyfrowywania fenomenu młodego artysty. Przez cały okres wrocławski (tam Wojaczek debiutował i tworzył, aż do momentu samobójczej, jak się twierdzi, śmierci) jego ekscentryczny styl bycia nie daje nikomu spokoju. Nawet i wiele lat po śmierci poety osoby z jego otoczenia zastanawiają się nad tym Wojaczkowym „dziwactwem”, niebezpiecznym i fascynującym. Dowodem na to są opublikowane obszerne wspomnienia, na przykład „Wojaczek wielokrotny” S. Beresia i K. Wołowiec czy książka „Który jest. Rafał Wojaczek w oczach przyjaciół, krytyków i badaczy” R. Cudaka i M. Meleckiego. Chociaż te świadectwa liczą razem setki stron, o artyście mówi się przez pryzmat zaledwie kilku schematów. Padają więc opinie na temat Wojaczka-debiutanta (problem jego poetyckiego objawienia i wartości samej liryki), Wojaczka-osoby (spory o charakter Rafała, dopatrywanie się z jednej strony intymnych związków z mistyką, a z drugiej objawów choroby psychicznej), Wojaczka-artysty (pytanie o siłę autokreacji oraz relacje ze środowiskiem literackim). Opinie są sprzeczne. Ciągle jednak, w kontekście Wojaczkowego bycia, powraca motyw poète maudit –  kontestatora, niezaangażowanego, zbuntowanego flâneura polskiej poezji. Zapomina się jednak, że poeta przeklęty nie jest faktycznie niechciany przez społeczeństwo, a  osobność literata to sprawa mocno dyskusyjna. Poète maudit skupia w sobie wyostrzone cechy nowoczesnego pisarza, a zatem i nowoczesnego społeczeństwa. Jest zatem postacią niezbędną, by otoczenie, z którego się wywodzi, mogło się w niej przejrzeć. Co do niezaangażowania i niezależności poety od społecznych konwenansów, warto przypomnieć myśl Sartre’a: Sztuka może istnieć tylko dla i przez innych. Nie można też pisać dla wyimaginowanych przyszłych pokoleń czy wyłącznie dla siebie, ponieważ czynność pisania zakłada czynność czytania, a do tych dwóch aktów potrzebne są odrębne podmioty. Wojaczek zatem, tak jak i każdy autor, nie tylko nie może ani na chwilę uwolnić się od uwikłania w relacje z Innym, ale i jest mu to uwikłanie niezbędne do pełnego funkcjonowania w literackiej przestrzeni.

Warto jednak wspomnieć, że w przypadku Rafała jego „przeklętość” i zaangażowanie były osadzone w specyficznych realiach PRL. Odpowiadał swoją liryką i sposobem bycia nie tylko na potrzeby społeczeństwa nowoczesnego, ale także polskiej rzeczywistości lat 60. Owa bezkompromisowa młodość, poezja rozdrapująca najbardziej intymne sfery egzystencji, zdawały się być remedium na literacki konwencjonalizm i społeczny oportunizm. Utwory Wojaczka korespondowały z wartościami rodzącej się kontrkultury.

O legendzie Rafała, wszystkich smaczkach jego biografii, prowokacjach (takich jak wychodzenie przez szklane witryny w lokalach czy ostentacyjne picie spirytusu salicylowego), o tajemnicach jego psychiki i niezrozumiałych próbach samobójczych – o tym wszystkim można by rozprawiać bez końca. Można by dalej snuć domysły i analizować, skąd w ogóle Wojaczek czerpał inspiracje, aby pisać tak dosadnie o doświadczeniu cielesności, bólu i mistyki. Ryzykujemy jednak dojście w tych rozważaniach donikąd. Życie, twórczość i legenda poety są natomiast doskonałym punktem odbicia do dużo szerszej refleksji. Do refleksji nad literackim mitem w ogóle. Legendę tworzą przecież tylko wybrane zachowania i cechy charakteru. Wybrane przez społeczeństwo, które właśnie tego pożąda. Środowisko dopasowuje mit artysty do własnych pragnień, legenda Wojaczka jest więc precyzyjnie skrojona na miarę publicznych aspiracji.To, co funkcjonujące mity potrafią dokładnie powiedzieć na temat kultury, z której wyrastają, wymagałoby już osobnej dyskusji.

Biorąc pod uwagę rozważania nad mitem Wojaczka i fakt, że minęło już przeszło czterdzieści lat od jego śmierci, przychodzi na myśl pytanie: czy Wojaczek-legenda, narodzony dla publiczności w 1965 roku, ma szansę przetrwać w XXI wieku? Trudno teraz udzielić odpowiedzi. Ale jeśli ucichnie zapotrzebowanie na legendę literacką – nawet niekoniecznie na tę szczególną – jeśli kiedyś w ogóle zbędne okaże się posiadanie legendarnego literackiego indywiduum, będzie to znak, że zaszły duże zmiany w mentalności polskiego społeczeństwa. Być może nawet tak wybrzmi zapowiedź schyłku nowoczesności, której odmienne pragnienia ukształtują początek kolejnej epoki. Obecność Wojaczka w dyskusji i pamięć o kolejnej rocznicy jego urodzin mówią zatem dużo więcej, niż mogłoby się wydawać.