Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Flis: Mentalne nieszczęście prawicy

przeczytanie zajmie 3 min
Flis: Mentalne nieszczęście prawicy Rafał Zawistowski

Prawo i Sprawiedliwość po ogłoszeniu nazwisk nowych ministrów nie wykazuje aktywności medialnej. Przedstawiciel tej partii wystąpił tego dnia w tylko jednym dużym programie. Czy aktywność posłów nie powinna być większa, czy partia może na tym stracić?

Nie chodzi o samą aktywność, ale o pomysł na to, co miałoby się w związku z nią mówić. Być może ten brak aktywności wynika ze zwykłego braku reakcji, a być może z tego, że posłowie PiS żyją w przeświadczeniu, że Platforma sama się wykończy. Zbytnia aktywność może przypomnieć jej o zagrożeniach i zmniejszyć wewnętrzne problemy, sprzyjać partyjnej integracji. Rozumiem, że pomimo referendum w Warszawie, w którym obroniła się Hanna Gronkiewicz-Waltz, notowania Platformy nie wzrosły, przewaga PiS się utrzymuje. Nie widać tam na razie jakiegoś specjalnego pomysłu na to, co robić dalej, albo, jeżeli już się pojawia, to sprowadza się do samego czekania. Żeby podjąć jakąś aktywność trzeba mieć na nią konkretny zamiar, a rozumiem, że póki co albo go nie ma, albo jest utrzymywany w tajemnicy. PiS powinno coś takiego mieć, ale co to miałoby być, to już trudno powiedzieć.

Planowany jest wybór Antoniego Macierewicza na wiceprezesa PiS. To bardzo kontrowersyjna kandydatura. Jego wizerunek medialny jest dość jednoznaczny. Prawo i Sprawiedliwość na tym zyska czy straci?

Na pewno jest to decyzja, którą trudno zrozumieć. To jest osoba, która ma jakichś swoich odbiorców wśród najbardziej zaangażowanych zwolenników prawicy, ale nie wygląda na to, żeby z ich strony nad PiS wisiało jakieś zagrożenie. Narodowców nie ma w żadnych sondażach, Solidarna Polska też nie ma konkretnego pomysłu na siebie. Jeśli chodzi o Jarosława Gowina, to dotąd nie skonkretyzował swoich planów. To wszystko powoduje zniechęcenie do ewentualnych alternatywnych scenariuszy, zagrożeń w postaci tworzenia nowego ugrupowania. Stąd właśnie trudno zgadnąć z czego wynika potrzeba eksponowania Macierewicza. Trudno się w tym dopatrywać jakiegoś wzmocnienia partii, której szansą jest walka o wahających się wyborców centrum.

Jak skomentować fakt, że próżno szukać w PiS młodych ludzi. Wydaje się, że scenariusz, w którym partia ta obecnie jest w szczytowym momencie, a słupki zaczną teraz spadać, właśnie z powodu braku świeżej krwi, jest prawdopodobny.

Jest tam trochę młodych ludzi: Mastalerek, Hoffman itd. Pytanie jakie są ich kompetencje i pole manewru. Czy rzeczywiście z ich zdaniem liczy się prezes Kaczyński? Na to na razie niewiele wskazuje. Nie wydaje mi się, żeby była potrzeba eksponowania ich. Fakt faktem, nie bardzo widać po stronie PiS jakąś drużynę, która miałaby jednoznaczne atuty. Raczej widać dobrze już znane słabości. Rozumiem natomiast, że partia patrzy na sondaże, jest zadowolona i nie widzi potrzeby eksperymentów czy zmiany tego, co się teraz dzieje.

Obecnie prawa część strony politycznej jest rozdrobniona. Mamy: Jarosław Gowin, PiS, Solidarna Polska, Ruch Narodowy, Kongres Nowej Prawicy.

Ruchu Narodowego nie należy traktować poważnie. Narodowcy są najbardziej nagłaśniani przez media liberalne, żeby przez skojarzanie z PiS odstraszyć od tej partii umiarkowanych wyborców i przyciągnąć ich ku lewej stronie. Po prostu nie ma żadnych przesłanek, aby była to jakakolwiek licząca się siła, poza gronem kibiców. Oni mogą sobie tam krzyczeć: „Donald matole, twój rząd obalą kibole”. Tak naprawdę oczywiście efekt jest dokładnie przeciwny – to umacnia rządzących. Dla prawicowej opozycji może to być mentalnym nieszczęściem, jeśli da się wciągnąć w taką grę i zacznie się upodabniać do Ruchu Narodowego. Sprawi tym wielką frajdę lewicy…

… która także jest podzielona i rozbita. Mamy przecież sytuację, że koegzystują tam Twój Ruch, wzmacniający swoje struktury oraz SLD, dość skostniałe swoją drogą. Wydaje się więc, że mamy impas.

Nie wydaje mi się. SLD pnie się systematycznie w górę, przekroczyło 15%, niewiele brakuje, żeby doprowadzić do upadku konkurencję na lewicy. Poparcie dla Twojego Ruchu oscyluje na poziomie progu wyborczego. A trzeba pamiętać, że po drodze mamy wybory, które będą dla nich dużym wyzwaniem. Mówię o wyborach samorządowych, w których Twój Ruch prawdopodobnie nie przekroczy poziomu 2-3% w wyborach samorządowych. Wybory prezydenckie, jeśli doprowadzą do polaryzacji Komorowski-kandydat PiS, mogą dla Twojego Ruchu skończyć się kompromitacją. Tak naprawdę największe szanse mają w ostatnim, decydującym starciu – wyborach do Sejmu. Ale mogą je łatwo pogrzebać we wcześniejszych wyborach. Więc w tym sensie sytuacja na lewicy wydaje się raczej uporządkowana. Podobnie na prawicy. PiS prowadzi w sondażach, ma ponad 30% poparcia. To nie są podziały na równoważnych partnerów.

Rozmawiał Michał Kłosowski