Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Marcin Kędzierski  31 października 2013

Kędzierski: Konserwatyści i alkohol

dr Marcin Kędzierski  31 października 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Kędzierski: Konserwatyści i alkohol Przemysław Wipler, facebook.com

Dziś obchodzimy 496. rocznicę wywieszenia przez Marcina Lutra na drzwiach kościoła w Wittenberdze 95 tez, które piętnowały grzechy i słabości ówczesnych ludzi Kościoła. Luter potrafił poddać gruntownej krytyce środowisko, z którego się wywodził. Sprawa posła Wiplera, którą od dwóch dni żyją media, w tym zwłaszcza Internet, skłania mnie do bardzo smutnej refleksji dotyczącej szeroko rozumianych polskich środowisk konserwatywnych.

Niezależnie od tego, czy poseł Wipler pobił policjantów, czy został przez nich pobity, jedno jest faktem – mając czwórkę dzieci, a piąte w drodze, pozwolił sobie na nocną imprezę ze znaczną ilością alkoholu. Nikt nie zaprzeczy, że był pijany, nawet on sam tego nie robi. Tłumaczył się właśnie świętowaniem poczęcia kolejnego dziecka. Czy tak zachowuje się odpowiedzialny ojciec rodziny? Czy tak zachowuje się konserwatywny polityk, który publicznie odwołuje się do chrześcijańskich wartości? Argument, że był tam prywatnie, niczego nie zmienia. Jeśli w małych rzeczach nie okazał się wierny, kto powierzy mu odpowiedzialność za te wielkie?

Ale tak naprawdę w tej sytuacji nie chodzi tylko o posła Wiplera, który miał pecha zostać przyłapanym. Kilkuletnia obserwacja środowisk kojarzonych z prawicą pokazuje, że alkohol odgrywa w nich istotną rolę. „Msza, dyskusja, walenie do ryja” – ileż to razy słyszałem podobny, ramowy plan konserwatywnych spotkań. Czasem odnoszę wrażenie, jakby alkohol był z nimi istotowy związany, a jego brak przekraczał wyobraźnie uczestników. Nie mówiąc już o tym, że nie dostrzegają oni w związku z tym żadnego problemu.

Co więcej, abstynencja od alkoholu budzi wśród moich prawicowych przyjaciół zdumienie i lekki uśmieszek czy niedowierzanie. Dlaczego osoba, które kieruje się w codziennym życiu publicznym i prywatnym chrześcijańską wartością, jaką jest trwały post, jest dla innych chrześcijan zaangażowanych w życie publiczne aż tak obca?

Mnie z kolei zdumiewają komentarze wokół tej sprawy. Prawicowi komentatorzy zwracają uwagę, że jeśli chciał się porządnie napić, nie powinien tego robić publicznie. A ja pytam – co to za różnica? Czy upicie się w domu jest bardziej odpowiedzialne? Może niesie ze sobą mniejsze zgorszenie, ale nic więcej.

Oczywiście alkohol jest dla ludzi, ale korzystanie z niego powinno być związane ze sporą odpowiedzialnością. Bardzo chciałbym, aby osoby o konserwatywnych poglądach, działające w sferze publicznej, dawały dobry przykład  mądrości i odpowiedzialności także w tym wymiarze. Sam walczę o to od lat, choć na razie skutki tej walki są niewielkie. Mam jednak nadzieję, że w końcu się pojawią, a ja nie skończę jak Marcin Luter – poza wspólnotą moich konserwatywnych przyjaciół.