Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Janusz Lewicki  18 października 2013

Lewicki: Faszyzm widzę wszędzie

Janusz Lewicki  18 października 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Lewicki: Faszyzm widzę wszędzie wikimedia, CC

Wrocław jest w tym tygodniu areną dwóch wydarzeń, które mogą bulwersować lub przynajmniej budzić zdziwienie wśród ludzi o poglądach troszeczkę bardziej w prawo od Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Pierwsze z nich to wykład inaugurujący nowy rok akademicki na Uniwersytecie Przyrodniczym. Uczelnia ta, jak napisano na stronie internetowej, dbając o „rozwój i pogłębienie sprawności intelektualnej, psychofizycznej i aktywności społecznej słuchaczy” utworzyła odrębną jednostkę – Uniwersytet Otwarty, którego program właśnie ruszył. To w jego ramach wykład wygłosi prof. Stefan Niesiołowski, były wicemarszałek sejmu, obecnie poseł Platformy Obywatelskiej. Prof. Niesiołowski jest biologiem, jednak w Polsce znany jest głównie z działalności politycznej i – mówiąc oględnie – ciętego języka. To właśnie tej sfery jego działalności, a nie biologii, dotyczy odczyt, którego tytuł brzmi „Perspektywy demokracji w Polsce”.

Nie trzeba być ani politologiem, ani dziennikarzem, aby wiedzieć, co do powiedzenia na temat demokracji ma poseł Niesiołowski. Jest to osoba współodpowiedzialna raczej za jej kryzys niż poprawę. Jest swego rodzaju antytezą wartości i zasad, które powinny przyświecać demokracie. Najlepszym przykładem jest przedreferendalna akcja Platformy Obywatelskiej, zniechęcająca obywateli do udziału w głosowaniu (to w ramach zabiegania o „aktywność społeczną słuchaczy”). Nie potrafię zrozumieć i wytłumaczyć motywacji, jakimi kierowały się władze wrocławskiej uczelni, zapraszając Stefana Niesiołowskiego i prosząc go o wygłoszenie wykładu na taki właśnie temat. W najlepszym razie wykazały się skrajną ignorancją. Choć bulwersuje mnie decyzja, uznaję prawo do samodzielności i niezależności uniwersytetu oraz wysoko cenię wolność słowa i debaty, która w murach uczelni wyższych – jak nigdzie indziej – nie powinna być ograniczana. Szkoda, że nie zabiega się należycie o jej jakość.

Na tym jednak nie koniec. W  piątek wrocławianie mogli wziąć udział w debacie na temat „brunatnej Polski”. Nie odmawiam nikomu prawa do dyskusji – także publicznej – na temat zjawiska faszyzmu w naszym kraju. Samo wydarzenie nie musi wszystkich bulwersować, natomiast niektóre dotyczące go fakty już powinny. Po pierwsze dobór dyskutantów. Z profesorem Zygmuntem Baumanem rozmawiać będą profesor Magdalena Środa, redaktor Jacek Żakowski oraz Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Nie mówiąc nawet o podstawowej uczciwości i zachowaniu pluralizmu, wydarzenie to nie ma nawet „listka figowego” w postaci jednego chociaż dyskutanta o poglądach innych niż zaproszeni goście.

Po drugie, dyskusja ta odbywa się w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego, goszczącego artystów z całego świata, którzy z pewnością zauważą, iż w programie festiwalu nazwanego – o ironio – „Dialog” odbywa się debata o problemie faszyzmu w Polsce. Mam nadzieję, że nie pofatygują się oni na to wydarzenie, bo szkody dla wizerunku naszego kraju i miasta mogą być poważne. Po trzecie: festiwal jest finansowany ze środków publicznych i przez instytucję samorządową podlegającą miastu Wrocław. Za publiczne pieniądze organizuje się zatem hucpę, która jeżeli przyniesie jakieś skutki, to raczej negatywne, niż pozytywne.

Publiczne wykluczanie i nazywanie faszystami grup wyrostków, którzy próbują zakrzyczeć wykład prof. Baumana lub Marsze Równości, nie jest w mojej ocenie najlepszym sposobem na walkę z tym zjawiskiem. Polsce potrzeba jest prawdziwa debata na temat słabości naszego państwa, która jest przyczyną radykalizacji części młodych ludzi (tych, którzy jeszcze nie wyjechali). Niezbędna jest edukacja obywatelska i jak najszersze zaangażowanie członków społeczeństwa – zarówno w sprawy lokalne, jak i ogólnokrajowe. Wydaje się, że inicjatywy takie jak wykład posła Niesiołowskiego o demokracji lub publiczne dyskusje lewicowych środowisk na temat czającego się za rogiem faszyzmu raczej oddalają nas od tego celu niż pomagają w jego osiągnięciu.