Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartłomiej Walentyński  17 października 2013

Walentyński: Platforma na sterydach

Bartłomiej Walentyński  17 października 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Walentyński: Platforma na sterydach Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Mówi się czasami o tym, że „w kupie siła”. Oczywiście zasadę tę można by odnieść w pierwszej kolejności do bitew z okresu wczesnego średniowiecza, kiedy liczba pik, włóczni i mieczy była kluczowa dla zwycięstwa. Jak się jednak okazuje, da się ją z powodzeniem stosować także w zdecydowanie bardziej wyrafinowanych (przynajmniej na pierwszy rzut oka) potyczkach, takich jak wybory do struktur partyjnych Platformy Obywatelskiej.

Tak zwane „pompowanie kół” polega na, jak to się mówi w żargonie partyjnym, zdobywaniu sztuk. Sztuką może być woźny z pobliskiej podstawówki, dobry znajomy głosujący na PiS czy umierający staruszek. Jakość sztuk pozostaje więc sprawą drugorzędną, a najważniejszym i de facto jedynym branym pod uwagę kryterium jest ilość, która bezpośrednio przelicza się na liczbę delegatów w wyborach regionalnych. Taka praktyka zadecydowała o tym, że pozycja wewnątrz partii w dużej mierze została uzależniona od umiejętności „dopompowania kół”.

„Pompowanie kół” nie jest jednak zjawiskiem nowym w polityce i istniało choćby w strukturach Unii Wolności. Mówi się jednak, że w UW praktyka ta była mniej eksponowana, a jej temat poruszany praktycznie tylko podczas wewnątrzpartyjnych debat.

Dziwić mogłoby więc, że w przypadku Platformy problem „martwych dusz” został nagłośniony ostatnimi czasy nie tylko przez Sławomira Nitrasa, ale także przez Jarosława Gowina, który zasugerował istnienie podobnego procederu w małopolskich strukturach. Co więcej, pojawiły się głosy o naciskach z góry, dzięki którym możliwe było szybkie „dopompowywanie” poszczególnych kół.

Na ile ten proceder mógłby zostać uznany za szkodliwy w skali państwa jest sprawą dyskusyjną. Z jednej strony oburzenie może wywoływać fakt, iż partia rządząca w pewnym sensie „handluje mięsem”, a interesy baronów partyjnych są zaspokajane poprzez nieetyczne zachowania. Z drugiej strony trudno powiedzieć, w jaki model funkcjonowania partii wpisuje się obecnie Platforma Obywatelska.

Pytanie o faktyczny rozmiar „pompowania” jest o tyle zasadne, że np. wybory na przewodniczącego partii pokazały, że zainteresowanie członków nie należało do największych. Już wtedy można było usłyszeć o istnieniu tzw. martwych dusz, które poza figurowaniem na liście zapisanych nie będą brać udziału w życiu politycznym. Co więcej, Platforma już od dłuższego czasu określana była nie jako partia pewnego zbioru idei, lecz partia władzy. Po zatraceniu podstawowych wartości łączących członków ugrupowania naturalnym wydaje się to, iż część z nich stała się zwyczajnie bierna.

„Pompowanie” powinno zostać uznane w pierwszej kolejności za problem wewnętrzny Platformy. Trudno bowiem stwierdzić, jak duże było rzeczywiste oddziaływanie tego problemu na społeczeństwo, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, iż zwerbowane sztuki musiały jedynie figurować na odpowiednich listach. Jedyne, co jest zastanawiające, to opóźniona reakcja władz partii.

Podsumowując, „pompowanie” wydaje się być w pierwszej kolejności nagięciem obecnych przepisów i tak długo, jak długo ich nie zmienimy, proceder nie zostanie ukrócony. Trudno jest się oszukiwać: nieetyczne zachowanie może uderzać w społeczeństwo, ale zdecydowanie bardziej niebezpieczne jest dla samej partii. Utrzymywanie na dłuższą metę patologicznej sytuacji, w której na szczycie  znajdują się osoby pozbawione jakichkolwiek przymiotów poza zdolnością do manipulowania głosami, doprowadzi w końcu do rozpadu samego ugrupowania. Dlatego w najbliższym czasie należy spodziewać się zdecydowanych kroków mających na celu eliminacje tego typu praktyk.