Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Koczwara  4 października 2013

Koczwara: Ratujmy wieś!

Mateusz Koczwara  4 października 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Koczwara: Ratujmy wieś! Yarl, CC 2.0

3 października w ramach Forum Debaty Publicznej, czyli serii konsultacji społecznych organizowanych przez Kancelarię Prezydenta, odbył się panel dotyczący dziedzictwa polskiej wsi. Wystąpienia prelegentów były skupione na problemach budownictwa i krajobrazu. Okazuje się, że tylko 0,36% polskich wsi zachowało tradycyjną zabudowę.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele: stopniowe wymieranie małych gospodarstw rolnych rzeczywiście produkujących żywność (a nie tylko w dokumentach KRUS) oznacza zanik tradycyjnej zabudowy. Dawniej domy na wsi były skoncentrowane wzdłuż drogi lub centrum miejscowości, aby jak najlepiej wykorzystać skąpe zasoby ziemi uprawnej. Głównym budulcem było drewno z pobliskiego lasu – ułożone jeden obok drugiego drewniane chałupy dobrze wpisywały się w okoliczny krajobraz. Zmiany następowały w PRL, gwałtowniej od lat 70., kiedy nie tylko uzyskano szerszy dostęp do innych budulców, ale też uprawiano coraz mniej ziemi. Jak grzyby po deszczu wzdłuż dawnych dróg dojazdowych do pól zaczęły wyrastać nieestetyczne kloce z cegły lub pustaków.

W latach 90. wciąż trwała budowlana samowola. Finansowy zastrzyk pochodzący z zarobków na emigracji spowodował, że stawiano jeszcze okazalsze, wyższe domy. Brakowało planów zagospodarowania przestrzennego, które nawet dzisiaj posiada tylko 30% wsi. Unijne inicjatywy, jak sieć Lokalnych Grup Działania, skupiają się raczej na upodabnianiu wsi do małych miasteczek. Jednocześnie wielu mieszkańców porzuca rolnicze zajęcie, bo uprawa kilku hektarów ziemi lub hodowla jednej czy dwóch krów stała się nieopłacalna.

Wydaje się, że bezpowrotnie zaprzepaściliśmy materialne dziedzictwo polskiej wsi. Co prawda istnieją takie inicjatywy jak szlaki architektury drewnianej czy pokaźne skanseny, ale w społecznej świadomości i tak zanika obraz drewnianego sioła.

To może być tylko wrażenie. We wsi nadal drzemie potencjał gotowy do wyzwolenia. Jedna rzecz to zachowanie resztek starej zabudowy, druga – nawiązywanie do tradycyjnego krajobrazu. Każda wieś powinna mieć plan zagospodarowania przestrzennego, wymuszający korzystne kształtowanie jej przestrzeni. Potrzebny jest także narodowy program, dzięki któremu mieszkańcy będą mogli korzystać z kilku (odpowiednich dla danego regionu) darmowych projektów domów. Nowoczesne, użytkowe wnętrza można pogodzić z odwołującą się do tradycji i wpisaną w tło estetyką fasady.

Kolejnym zadaniem dla władz centralnych jest poprawa warunków ekonomicznych obszarów wiejskich. Możliwość sprzedaży produktów rolnych z pierwszej ręki jest tutaj kluczowa. Trzeba zderegulować prawo pod tym właśnie kątem, jednocześnie dbając o gęstą sieć targowisk w miejscowościach gminnych. Dzięki temu część rodzin skorzysta materialnie na modzie na żywność ekologiczną i będzie mogła się utrzymać z pracy w swojej wiosce.

Trzeci postulat nie powinien być skierowany do władz, ale do społeczeństwa. Dzisiaj potrzeba nam prawdziwych lokalnych liderów, którzy na nowo zdefiniują i rozbudzą wiejską tożsamość. Jeśli wieś nie zacznie mówić głosem swoich mieszkańców, będą to za nią robić technokraci, którzy poznali ją co najwyżej jako sypialnię miasta. Potrzeba nam nowych Witosów, nowych księży Stojałowskich i nowych profesorów Bujaków.