Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Kaszczyszyn, Jarosław Flis  25 września 2013

Flis: Bogaci wyborcy ratunkiem dla ludowców

Piotr Kaszczyszyn, Jarosław Flis  25 września 2013
przeczytanie zajmie 2 min
Flis: Bogaci wyborcy ratunkiem dla ludowców wikimedia commons

Czy Pańskim zdaniem PSL zamelduje się na Wiejskiej w kolejnej kadencji Sejmu?

PSL utrzymuje od dłuższego czasu stabilne poparcie, dlatego trudno przypuszczać, aby w przyszłych wyborach znaleźli się poza Sejmem. Ludowcy mają dużą grupę bogatych, zadowolonych wyborców i to oni powinni utrzymać PSL ponad progiem wyborczym. W sytuacji ogólnego zniechęcenia do polityki, ten „wierny elektorat” może okazać się dla partii Janusza Piechocińskiego na wagę złota.

Na łamach Gazety Wyborczej Stanisław Żelichowski nie wykluczał stworzenia w przyszłej kadencji Sejmu trójkoalicji: PO-PSL-SLD. Czy uważa Pan taki scenariusz za prawdopodobny?

Akurat w przypadku posła Żelichowskiego za takim scenariuszem przemawia jego biografia: w przeszłości piastował już on funkcję ministra w rządzie SLD-PSL. Patrząc na minioną współpracę rządową obu ugrupowań oraz obecne kontakty w sejmikach, można wnioskować, że dla PSL taka ewentualna koalicja nie będzie stanowić problemu.

A jak w takiej sytuacji mógłby wyglądać podział stanowisk? Premier Tusk oraz wicepremierowie Miller i Piechociński?

Tak, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. W kontekście takiej „trójczłonowej” koalicji warto jednak zwrócić uwagę na Platformę Obywatelską. Sojusz z lewicą byłby bowiem z pewnością problematyczny oraz trudny do zaakceptowania dla prawego skrzydła PO. Oczywiście, bardzo dużo zależeć będzie od ostatecznych wyników wyborów i od tego, kto zajmie pierwsze miejsce: PO czy PiS.

Czy w sytuacji zwycięstwa PiS ludowcy zdecydowaliby się na koalicję z partią Jarosława Kaczyńskiego?

Wszystko zależy od rozłożenia poparcia w wyborach oraz podziału mandatów. Wydaje mi się, że taka koalicja jest akurat jedną z mniej prawdopodobnych. Dużo będzie zależeć od atmosfery w kraju oraz od tego, co będzie działo się na lewicy. Jeśli w Sejmie ponownie znajdzie się pięć tych samych partii, tylko z innymi proporcjami, to wówczas alternatywą dla koalicji PiS-PSL byłaby koalicja aż czterech ugrupowań: PO, SLD, nowa partia Palikota (jeśli powstanie i będzie w stanie dostać się do Sejmu) oraz ludowcy. To byłoby dla ludowców rozwiązanie chyba gorsze od koalicji z PiS. Wygodniejsza dla nich byłaby koalicja PO-SLD-PSL, o ile takie rozwiązanie nie groziłoby rozpadem Platformy.

Czy oznacza to, że najbardziej prawdopodobny ze scenariuszy powyborczych to właśnie koalicja PO-SLD-PSL?

Bardzo trudno w tej chwili jednoznacznie stwierdzić coś na ten temat. Jest to na pewno jeden z możliwych wariantów w sytuacji, gdyby po wyborach Platforma mogła sobie pozwolić na odejście kilku posłów, bo z tym z całą pewnością wiązałoby się wejście w koalicję z partią Leszka Millera.

Naprawdę trudno wyrokować w sprawie przyszłego rządu, gdyż na dziś mamy dużo niewiadomych: pytanie, co stanie się z budowanym właśnie stronnictwem Jarosława Gowina, Janusz Palikot planuje stworzenie nowej partii, bardzo dużo zależeć będzie również od tego, czy PiS zdobędzie wynik uprawniający go do samodzielnych rządów. Nie zapominajmy, że od wyborów do Sejmu dzieli nas jeszcze blisko dwa lata oraz wybory do europarlamentu i do samorządów. Każde z nich mogą być źródłem zupełnie nowej dynamiki zdarzeń.

Rozmawiał Piotr Kaszczyszyn