Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Grzegorz Oleksy  17 września 2013

Oleksy: Zgubna pewność siebie

Grzegorz Oleksy  17 września 2013
przeczytanie zajmie 4 min
Oleksy: Zgubna pewność siebie Wikimedia Commons

Patrząc z perspektywy czasu na wydarzenia zapoczątkowane 17 września 1939 roku na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej, wydawać się może, iż Stalin wygrał los na loterii. Tracąc bowiem około trzech tysięcy żołnierzy i zagon psującego się od samej myśli o walce sprzętu, zagarnął pod swoje panowanie obszar dwustu jeden tysięcy kilometrów kwadratowych, zamieszkany przez ponad trzynaście milionów ludzi.

Nie wszedł przy tym z nikim w stan wojny, co więcej, uregulował na pewien okres stosunki ze swoim śmiertelnym wrogiem, dzieląc się z nim i tylko z nim wpływami w środkowej Europie.  Wróg ów natomiast rozpoczął wojnę – i to na skalę ogólnoeuropejską, depcząc na miazgę wojsko polskie oraz mężnie znosząc zrzucane przez samoloty brytyjskie ulotki. W efekcie mimo wszystko uszczuplił rezerwuar swoich sił i zaangażował się na innych niż radziecki frontach.

Rozpoczynający się konflikt między zachodnimi „imperialistami” wypełnił zaś jedną z dwu przesłanek zwiastujących powodzenie idei założycielskiej komunistycznego państwa, a mianowicie eksportu rewolucji proletariackiej. O wynikającej z paktu z Rzeszą współpracy wojskowej i wymazaniem z map świata II Rzeczpospolitej  – państwa ufundowanego na antybolszewizmie – lepiej już nie wspominać, gdyż kategorię „niebywałego farta” Stalina zamienić trzeba by co najmniej na kategorię cudu. W najbardziej ateistycznym kraju świata o cud jednak równie trudno jak o burżuazyjne loterie, wobec czego dla niewątpliwego sukcesu Związku Radzieckiego z roku 1939 poszukać należy uzasadnień bardziej racjonalnych.

Imperatyw kategoryczny

Od pierwszych dni istnienia komunistycznego państwa jego podstawowym i głównym celem było eksportowanie ideałów rewolucyjnych na Zachód. Już „ojcowie założyciele”, z Włodzimierzem Leninem na czele, za główne zadanie Rosji Radzieckiej stawiali rozpalenie pochodni rewolucji proletariackiej, a następnie podpalenie jej ogniem Niemiec, Europy i w dalszej perspektywie całego świata. Zamiar tyle śmiały, co nierealny w ówczesnych warunkach skończył się już jesienią 1920 roku, gdy płomień rewolucji w wodach Wisły i Niemna zgasili Polacy, wpływając znacząco na przeorientowanie metod zarządzania państwem komunistycznym i przejście do polityki obronnej, czyli mozolnej budowy socjalizmu w jednym kraju. Odłożenie na boczny tor planów podboju świata nie oznaczało wcale rezygnacji z nich, a jedynie zmianę taktyki. Środkiem dla osiągnięcia przewagi umożliwiającej zniszczenie państw Europy Zachodniej miało stać się bowiem doprowadzenie do konfliktu w ich łonie, angażującego znaczne siły i zasoby. Realizacja tego scenariusza wymagała jednakże szczególnych okoliczności w ogólnoeuropejskiej sytuacji politycznej, na którą Moskwa nie miała bezpośredniego wpływu. Gotując się na konflikt, który nie nadchodził, Związek Radziecki umacniał zdobycze rewolucji na własnej ziemi poprzez nową politykę ekonomiczną, przymusową kolektywizację, uprzemysłowienie i wielki terror. Pożądana przez teoretyków bolszewizmu sytuacja zaczęła się pojawiać się na horyzoncie dopiero w drugiej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku, wraz z dojściem Hitlera do władzy. Ogólnie rzecz biorąc Niemcy, jako naród najbardziej niezadowolony z powojennego ładu wersalskiego, byli dla ZSRR w całym dwudziestoleciu największą nadzieją na nowy konflikt i pod rządami nazistów zaczęli pokładane w nich nadzieje spełniać.

Optymalnym dla ZSRR rozwiązaniem, w perspektywie oczekiwanej „imperialistycznej wojny”, było wsparcie w pierwszej fazie konfliktu znajdujących się w bliskiej odległości Niemiec, co jednak wobec antykomunistycznego fundamentu, na którym naziści budowali swój kapitał polityczny, wydawało się przez szereg lat dość odległą perspektywą. Wśród możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji istniały również zasadniczo niekorzystne dla Stalina – jak choćby ten zakładający sojusz demokracji zachodnich (Francja, Wielka Brytania) z III Rzeszą, pozostawiający Hitlerowi wolną rękę na kierunku wschodnim za cenę pokoju na własnych granicach. Jednak jego prawdopodobieństwo w oczach decydentów radzieckich bliskie było zeru. Wszystkie inne opcje, niezależnie od strony, którą przyszłoby poprzeć Związkowi Radzieckiemu, realizowałyby lejtmotyw radzieckiej polityki zagranicznej – na zachodzie wywołana zostałaby wojna. Problemem do rozwiązania pozostawało więc tylko zminimalizowanie kosztów własnych.

Targ

Podejmowane w drugiej połowie lat trzydziestych próby pokojowego zabezpieczenia stanu posiadania wpływów, który pozostałby korzystny dla Francji i Wielkiej Brytanii, z każdym miesiącem zdawały się być coraz bardziej rozpaczliwe i nieskuteczne. Rok 1939 na europejskiej scenie dyplomatycznej rozpoczął się od kontynuacji presji wywieranej przez III Rzeszę na rząd w Warszawie co do zaspokojenia jej rewindykacyjnych roszczeń terytorialnych i propozycji współpracy antyradzieckiej. W następnej kolejności Hitler, potwierdzając swój luźny stosunek do sygnowanych przez siebie nie tak dawno porozumień, dokonał ostatecznego rozbioru Czechosłowacji, definitywnie wchodząc na drogę aroganckiej konfrontacji z Francją i Wielką Brytanią. W tym momencie pytaniem nie było już, czy do wojny dojdzie, ale kto kogo w niej będzie wspierał.  Przewidywane w Europie poddanie się przez ekspansjonistyczną Polskę wpływom III Rzeszy powodowałoby skierowanie roszczeń rewindykacyjnych tej drugiej na Francję, co stawiałoby państwa zachodnie w obliczu realnej groźby agresji niemieckiej. To z kolei determinowałoby konieczność przekonania do ścisłej współpracy radzieckiego partnera, oczywiście za odpowiednią cenę. Nieoczekiwanie dla wielu Polska odrzuciła jednak napastliwe żądania Hitlera, wystawiając się na pewny konflikt i jednocześnie pozostawiając przygotowany dla niej fotel wschodniego sojusznika Rzeszy pustym. W tym stanie rzeczy państwo Stalina stawało  się bardzo pożądanym partnerem dla każdej ze stron wymarzonego przez ideologów komunistycznych konfliktu państw zachodnich. Parafrazując bon-mot znanego powszechnie autorytetu medialnego, rzec można, że Związek Radziecki stał się wówczas dla imperialistycznych zalotników piękną panną z wielkim posagiem, mógł więc powybrzydzać do woli. Zaloty trwały bardzo długo, a wylicytowana stawka minimalizowała koszty konfliktu po stronie ZSRR prawie do zera. Pierwszy rachunek krwi zapłacić miał honorowy kawaler z Polski. Sam wybór Stalina okazał się jednak dość prosty, gdyż Hitler generalnie dawał zdecydowanie więcej – gwarantował pożądaną eskalację konfliktu i wojenny podział łupów w środkowej Europie. Propozycje Francji i Wielkiej Brytanii wyglądały przy tym nad wyraz blado. Podpisany pod koniec sierpnia 1939 roku pakt z ideologicznym śmiertelnym wrogiem ZSRR wieńczył dzieło.

Realizm

Warunkiem sine qua non powyższego był stary, poczciwy realizm polityczny, który w połączeniu ze splotem pomyślnych wydarzeń dał efekt nad wyraz zadowalający. Prymat interesu państwa (w tym przypadku dość swobodnie powiązany z interesem obywateli) realizowany bez oglądania się na przyjęte zobowiązania i względy moralne oraz oddzielenie ideologicznych motywów od bieżących działań dały asumpt do prawie darmowej aneksji połowy Polski. Jednak sukces, będący efektem działania zgodnego z zasadami realizmu, daje częstokroć przekonanie o niepodważalnej słuszności własnych sądów, co często ewoluuje w kierunku butnej arogancji. Ta zaś, zastępując żelazną logikę  ślepą wiarą we własną nieomylność, owocować może błędnym rozpoznaniem rodzącym niewłaściwe decyzje, co w prostej linii prowadzi do zaprzepaszczenia wcześniejszych sukcesów. Rozwój wydarzeń na wschodzie po wrześniu 1939 roku pokazał, że i tym razem nie było inaczej.