Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Paweł Musiałek  5 września 2013

Musiałek: Diagnoza słabego państwa

Paweł Musiałek  5 września 2013
przeczytanie zajmie 3 min
Musiałek: Diagnoza słabego państwa sxc.hu

Rozprawa krakowskiego politologa to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą głębiej zrozumieć kondycję współczesnej Rzeczpospolitej. Jej znaczenie jest bezdyskusyjne, a waga dla debaty publicznej trudna do przecenienia. Wszechobecność tematu słabości państwa w publicystycznych potyczkach i konsensus wokół ogólnej diagnozy nie powinny nas mylić. O ile bowiem stwierdzenie, że Polska jest państwem słabym jest oczywiste, o tyle bardziej pogłębionych analiz tego zjawiska jest wciąż jak na lekarstwo. Słabe państwo znakomicie wypełnia tę lukę, dlatego książkę Artura Wołka powinni przeczytać także ci, których zaczyna powoli męczyć diagnoza, że „państwo nie zdało egzaminu”.

Należy jednak podkreślić, że nie jest to książka łatwa. Dla mało cierpliwego i słabo przygotowanego czytelnika lektura może być drogą przez mękę, wymagającą samozaparcia i dużej pokory. Niemal czterystustronicowa książka nie jest wartkim esejem, z jakich słynie krakowski Ośrodek Myśli Politycznej. Nie jest też pracą pisaną pod tezę, z soczystą i wciągającą narracją, którą zachwalałby na twitterze Eryk Mistewicz. To publikacja naukowa wykuta branżowym językiem, z setkami przypisów i obfitą bibliografią. Choć polska politologia nieczęsto wydaje owoce warte powszechnej uwagi, tym razem jest inaczej. Autor zabiera nas w ciekawą podróż po zakamarkach polskiego państwa, także tych rzadziej odwiedzanych i słabiej oświetlonych.

Artur Wołek na przykładzie Polski odpowiada na pytanie, czym tak naprawdę jest słabość państwa i czym się przejawia w dobie globalizacji i członkostwa w Unii Europejskiej. Autor nie ogranicza się jednak do opisu z poziomu makro. Nie proponuje wyjaśnień opartych na analizie data free, które dominują w debacie publicznej a także – niestety – w polskie nauce. Przedstawia niedomagania Rzeczpospolitej przede wszystkim na poziomie mikro, prezentując metodą case study konkretne decyzje konkretnych instytucji. To powoduje, że książka nie jest zbyt abstrakcyjna, a czytelnik może odnieść teoretyczną refleksję do realnych przykładów.

Książka jest ważną propozycją dla zdewastowanych wojną polsko-polską umysłów, które często pozostają wypełnione sporami o personalia, dla których nie ma już miejsca ani chęci na refleksję o innych ważnych wymiarach polityki. Książka wykracza także poza spory o cele państwa, dopominając się o refleksję nad środkami, jakie ma ono do dyspozycji. Rozgrzane ideologicznymi debatami głowy muszą zrozumieć, że realizacja jakiejkolwiek polityki musi być poprzedzona zadbaniem o sprawność jej narzędzi. Niestety, refleksja ta jest nieprzyjemna, bo okazuje się, że słabość państwa polskiego objawia się nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, w jego aksjologicznych fundamentach, lecz głownie na poziomie instytucji.

Lektura Słabego państwa pokazuje, że problem przekracza także kwestię wyboru decydentów. I w końcu to, co dla wielu może się wydawać najbardziej odkrywcze – problem nie zawsze polega na braku reformatorskiego zapału. Wołek udowadnia, że polityczne przywództwo i wola prowadzenia reform stanowi ważny, ale nie jedyny czynnik decydujący o ich powodzeniu. Książka pełna jest przykładów polityków z najnowszej historii Polski, którzy choć posiadali dobre intencje i właściwie diagnozowali problemy, to jednak przegrali, nie mieli bowiem narzędzi. Okazuje się, że nawet ponadpartyjny konsensus, który w polityce jest dobrem rzadkim, nie wystarcza do powodzenia reformatorskich projektów.

Gorzka lekcja płynie także z analizy działań poszczególnych instytucji. Analizowane przykłady sukcesów i porażek pokazują, że o niepowodzeniu częściej decyduje suma małych niesprawności, pozornie drugorzędnych urzędów i agencji, a nie mechanika wielkich, najbardziej spektakularnych rozwiązań ustrojowych. Znalezienie niewielkich uchybień w gęstym gąszczu państwowej maszynerii to jednak szukanie igły w stogu siana.

Obraz Polski, jaki wyłania się z książki, nie jest jednak jednoznaczny. Choć pesymistyczne wnioski co do sprawności polskiego państwa są niepodważalne, to porównanie z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej nie daje się łatwo zinterpretować. Z przedstawionych w książce międzynarodowych badań wynika, że Polska nie jest ani liderem, ani outsiderem naszego regionu. Niestety jest to region, który – jak czytamy – wciąż pod względem sprawności państwa wypada znacząco gorzej od Europy Zachodniej.

Książka Artura Wołka przenikliwie ukazuje zawiłości współczesnego państwa, ale niestety zostawia także spory niedosyt. Autor, prowadząc czytelnika krętymi ścieżkami instytucji, opuszcza go w połowie drogi. Słabe państwo to przede wszystkim rzetelna, ale jednak tylko diagnoza. Akademicka powściągliwość mocno ogranicza praktyczny wymiar publikacji. Czytelnicy szukający nie tylko intelektualnej przygody, ale przede wszystkim użytecznych rekomendacji, mogą więc poczuć się zawiedzeni. Obfite analizy nie przekładają się na klarowne odpowiedzi co robić i od czego zacząć. Dlatego dla decydentów szukających inspiracji Słabe państwo zrodzi więcej dylematów niż odpowiedzi. Choć może od tego powinni rozpocząć.