Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Paweł Mitan  3 września 2013

Mitan: Ochrona przeciwpowodziowa do naprawy

Paweł Mitan  3 września 2013
przeczytanie zajmie 1 min
Mitan: Ochrona przeciwpowodziowa do naprawy Olympic1981, Wikipedia Commons

Największym problemem związanym z powodziami jest fakt, że nie można zapobiec niszczycielskim skutkom każdej z nich. Jest to po prostu za drogie. Nie oznacza to jednak rezygnacji ze starań o jak najwyższy poziom ochrony przeciwpowodziowej. Niestety w naszym kraju jej jakość pozostawia wiele do życzenia- pisze Paweł Mitan.

Szukając powodów niewystarczającego poziomu ochrony przeciwpowodziowej w Polsce należy sięgnąć do kwestii zagospodarowania przestrzennego. Obszar ten już od wielu lat jest w naszym kraju mocno zaniedbany. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych osoby, których domy znajdują się za wałami płacą z tego powodu dodatkowy podatek. Może należałoby zastanowić się nad wprowadzeniem podobnego rozwiązania w Polsce?

Nie inaczej przedstawia się sytuacja w obszarze infrastruktury. Program dla Odry oraz program ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły- dwa największe tego typu programy w naszym kraju mają problemy natury finansowej oraz proceduralnej.

Obecny stan prawny to prawdziwe kuriozum. Analogicznie do sytuacji w polskich kolejach, mamy do czynienia z rozdrobnieniem kompetencji poszczególnych instytucji. Prowadzi to do sytuacji w której korytem rzeki zarządzą jedna instytucja, a samymi wałami zarządza inna. Tymczasem Ministerstwo Środowiska i odpowiedzialny za to sekretarz stanu Stanisław Gawlikowski już od 5 lat nie są w stanie przedstawić założeń do nowej ustawy. Nie lepiej jest w przypadku ustawodawstwa unijnego. Nasze państwo wciąż nie wdrożyło dyrektywy przeciwpowodziowej, której celem jest ograniczenie ryzyka negatywnych skutków powodzi.

Zastanawiając się nad rozwiązaniem tego problemu powinniśmy dążyć do maksymalnej koncentracji kompetencji w rękach jednej instytucji. Jej rolę mogłyby pełnić istniejące już zarządy zlewni, które odpowiedzialne są za poszczególne rzeki. Niestety, jak łatwo można się domyślić, zarządy nie posiadają wystarczających kompetencji, aby pełnić wyznaczoną im rolę.