Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Adam Folek  3 września 2013

Folek: Fiasko kampanii fotoradarowej

Adam Folek  3 września 2013
przeczytanie zajmie 1 min
Folek: Fiasko kampanii fotoradarowej sxc.hu, chidsey

Obecna polityka, mająca zwalczać łamanie prawa drogowego, ponosi klęskę. Zmienia się w realizację planu rocznego, którego celem jest dopięcie budżetu państwa. Szacowane wpływy z wystawionych mandatów okazały się bardzo nietrafione, przyczyniając się do zwiększenia skali dziury budżetowej. Wpisuje się to w smutny obraz władzy niezdolnej do racjonalnego działania – pisze Adam Folek.

W budżecie państwa na 2013 r. rząd planował, że wpływy z funkcjonowania sieci fotoradarów wyniosą 1,5 mld złotych. Kwota wywołała duże zdziwienie opinii publicznej, ponieważ wyglądała na rażąco zawyżoną. Dziś okazuje się, że w pierwszej połowie roku Główny Inspektorat Transportu Drogowego wystawił mandaty na ok. 48 mln złotych. Niewiele mniej kosztowało postawienie od początku roku 300 nowych urządzeń, które miały być batem na łamiących przepisy kierowców.

Ministerstwo Finansów w projekcie nowelizacji ustawy budżetowej oszacowało, iż do końca roku do kasy państwowej wpłynie już co najwyżej 82 mln złotych. Skala przeszacowania wpływów szokuje. Sytuacja aż prosi się o postawienie zarzutu ministrowi, że pod pretekstem kampanii przeciwko piratom drogowym próbował po prostu dopiąć budżet państwa. Tym bardziej, że nauczką powinien być rok 2012, gdy uzyskano z tytułu mandatów 32 mln wobec zaplanowanych 1,2 mld.

Zastanawiająca jest polityka rządu oparta o szacowanie ilości naruszeń prawa w nadchodzącym roku. Wygląda to bowiem na groteskowe myślenie życzeniowe, według którego pożytecznie by było, gdyby kierowcy regularnie przekraczali prędkość. Dzięki temu ufundują kolejne fotoradary, które umożliwią złapanie jeszcze większej ilości piratów. Zgodnie z tą logiką, wkrótce budżet będzie mógł być oparty tylko o wpływy z mandatów, będą one bowiem coraz większe. Plan równie błyskotliwy, co oderwany od rzeczywistości.